Zabawa z geografią

Dzielę się dziś z Wami pomysłem na fajną zabawę z dziećmi, która jednocześnie wiele je uczy. Wiele dzieci lubi kolorować, ale moje przyznam, że nie za bardzo. Jak to Pynio ujmuje: „Kololowanie jest ludne” 🙂 I tu niespodzianka: kolorowanie może jest i nudne, chyba, że kolorujemy prawdziwe mapy. Geografia to największa pasja Tatusia i dzieci oboje mają w pokojach na ścianie mapy Europy i świata (takie szkolne!). Znają już wiele stolic i flag. Często z Tatą przy pomocy map, albumów, przewodników i internetu planują przyszłe podróże. Z racji posiadania rodziców reprezentujących różne kraje, języki i kultury ich horyzonty zawsze były szerokie. Wycieczki zawsze wywołują aplauz. To już rodzinna anegdota, jak pierwszą zapamiętaną przez Talkusię stolicą nie był Londyn czy Warszawa, tylko… Uagadugu, czyli stolica Burkina Faso. Dziecko było tak zafascynowane tymi egzotycznymi wyrazami, że najszybciej je zapamiętało.
Stąd pomysł na tę zabawę. Zabawę właśnie, nie lekcję. Przy okazji kolorowania rozmawiamy o Polsce i jej miejscu w Europie, miejscach, które w Polsce odwiedziliśmy i drodze, jaką pokonuje samolot, gdy podróżujemy do Babci w Polsce. Oczywiście z racji różnicy wieku Pynio wykonuje to samo zadanie na nieco innym poziomie wtajemniczenia niż Talkusia, ale oboje równie dobrze się bawią, nawet nie wiedząc, że uczą się geografii.
Polska wg Talkusi, która mnie zaskoczyła swoją wiedzą na temat geografii Polski.  Miasta, rzeki i góry ma w jednym paluszku! Strzałką zaznaczyła moje rodzinne Skarżysko.

 

Mapa Pynia, który też jak na swój wiek sobie świetnie poradził. Teraz marzy o wycieczce do Warszawy, aby przejechać się tramwajem 🙂

 

Mapa Europy w wykonaniu Talkusi. Tu, mimo iż zabawa odbywała się po polsku, widzimy angielskie nazwy państw. Kiedy na chwilę odwróciłam uwagę, aby podyskutować z Pyniem na angielsko-brytyjskie tematy, ona już myślowo „przeskoczyła” na angielski. To kolejny dowód na rosnącą dominację języka angielskiego, ale oczywiście pozostawiłam to bez komentarza, czy broń Boże krytyki, bo przecież kraje podpisane były prawidłowo!

 

Na Pyniowej mapie Europy zaznaczyliśmy tylko Polskę i Wielką Brytanię. Koncentrowaliśmy się na wzajemnym położeniu tych krajów i odległości pomiędzy nimi. Na sugestię Pynia schematycznie zaznaczyłam mu podział Wielkiej Brytanii na Anglię, Walię, Szkocję i Irlandię Płn. Rozmawialiśmy o różnicy pomiędzy terminami „brytyjski” a „angielski”, „Anglik” a „Brytyjczyk”. To zadziwiające, jak trudno jest dzieciom tę różnicę pojąć.

 

Niestety udało mi się tylko znaleźć mapy w języku angielskim, co, przysięgam bez mojego udziału, Talkusia skrzętnie poprawiła. Zwróćcie uwagę na napis w sercu 🙂
Jeżeli komuś uda się znaleźć tego typu mapy Polski i Europy do kolorowania z polskimi napisami, które można legalnie wydrukować, to bardzo proszę o linka. Dzieci już proszą mnie, by tę zabawę powtórzyć!

Zachęcam Was wszystkich, pobawcie się z dziećmi geografią! Czekam na Wasze wrażenia i komentarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Serwis używa cookies. Pozostając na nim, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej. [Zgadzam się] Kontynuując zgadzasz się na naszą politykę prywatności.