Wielojęzyczność – rozpoczynamy nową przygodę z językiem! 2


Wspominałam już w poście opisującym nasze zabawy z geografią oraz w poście dotyczącym poznawania innych kultur o bardzo silnym a zarazem wyjątkowo naturalnym zainteresowaniu moich dzieci innymi krajami i ich językami. Moje dzieci autentycznie marzą o podróżach, choćby tylko palcem po mapie. Zobaczcie, jak Pynio studiuje z Tatą flagi z wykorzystaniem mapy świata w swoim pokoju:

Powiecie, że przecież flagi są drobnym drukiem podpisane, więc Pynio może sobie nazwy krajów po prosu czytać. Ale mi wydaje się, że łatwiej i szybciej przychodzi mu przywołanie z pamięci nazwy właściwego kraju na podstawie wizerunku flagi niż odkodowywanie nazwy kraju z podpisu. Jego czytanie nie jest jeszcze do tego dostatecznie zautomatyzowane. Ponadto podpisy te są w języku angielskim, a Pynio również potrafi nazywać flagi po polsku. Co ciekawe, uczył się tylko z Tatą po angielsku, a następnie sam przełożył nazwy państw na polski. Pokazał w ten sposób charakterystyczną dla osób dwujęzycznych umiejętność zastosowania wiedzy zdobytej w jednym języku w drugim języku. Na tej samej zasadzie tabliczka mnożenia wyuczona w jednym języku może być również odtwarzana w drugim. W tym filmiku zauważycie również niezwykłe poczucie humoru mojego synka, który tworzy żart na podstawie porównania obu języków.

Wspominałam już, że mój mąż świetnie zna język niemiecki, który przyswoił już jako dorosły mieszkając i studiując w Niemczech. Zawsze pragnął przekazać dzieciom ten język, ale nie zdecydowaliśmy się na dwujęzyczność nienatywną, z dwóch względów:

  1. mąż czuł, że trudniej będzie mu nawiązać kontakt emocjonalny z dziećmi w nieojczystym języku (więcej tu)
  2. mąż posługuje się angielskim o neutralnym akcencie, podczas, gdy w naszym otoczeniu powszechnie panuje gwara (więcej tu). Gdyby mówił do dzieci po niemiecku, nie poznałyby wersji angielskiego, jaką posługuje się Tata, gdyż przyswajałyby ten język wyłącznie poza domem.

Uważam, że dla naszej rodziny decyzja o rezygnacji z niemieckiego była słuszna, choć znam przypadki innych rodzin, w których dwujęzyczność naturalna połączona z nienatywną zakończyła się sukcesem. Dzieci nasze jednak rosną i zaczynają dojrzewać do podejmowania własnych decyzji, również dotyczących życia językowego. Mimo iż nigdy nie mówiliśmy do nich po niemiecku, to regularnie słyszą ten język z TV czy podsłuchują Tatę rozmawiającego z przyjaciółmi z Niemiec. I tu napotkaliśmy na dwie skrajne reakcje: Pynio zakochał się w tym języku i marzy o poznaniu go, a Talkusia zupełnie nie ma do niemieckiego przekonania. Pynio zaczął więc zupełnie naturalnie wchłaniać na razie pojedyncze wyrazy podczas codziennej krótkiej zabawy po niemiecku. Jest to wyznaczona pora, kiedy Tata rozmawia z Pyniem po niemiecku, a we wszystkich pozostałych sytuacjach nadal porozumiewają się po angielsku. Jest to pora tuż przed snem, stąd słownictwo też mocno wieczorne:

Pościel angielsko niemiecką udało mi się znależć tylko różową, ale to Pyniowi wcale nie przeszkadza 🙂 Mówi, że lubi wszystkie kolory!

Dwujęzyczna pościel

Dwujęzyczna pościel

Marzy mi się taka pościel polsko-angielska

Marzy mi się taka pościel polsko-angielska

Talkusia natomiast zobaczyła zachowane na strychu moich Rodziców “Wiesołyje Kartinki” i stwierdziła, że to jest właśnie to. To tego języka będzie się uczyć i to koniecznie z podręcznika. Pod choinką znalazła takowy podręcznik z płytą CD i od tego czasu prawie samodzielnie uczy się rosyjskiego! Jest to oczywiście całkiem inny styl uczenia się, o wiele bardziej formalny, ale wcale nie mniej skuteczny. Najważniejsze, że odpowiada zainteresowaniom i osobowości Talkusi i autentycznie sprawia jej przyjemność.

Jeszcze bardziej atrakcyjne od mówienia jest pisanie i czytanie po rosyjsku. Całkiem nowy alfabet, co za egzotyka!

Jesteśmy dopiero na początku nowej przygody z trzecim językiem, zapraszam do śledzenia dalszych losów wielojęzyczności moich dzieci. Uczą się różnych języków za pomocą różnych strategii, ale jedno mają wspólne: inicjatywa rozpoczęcia nauki trzeciego języka wyszła od nich i sami wybrali sobie język. Ciekawe, na jak długo starczy im zapału i która metoda okaże się bardziej skuteczna? Jedno jest pewne – już przez sam fakt posiadania dwóch języków nauka kolejnych będzie przychodzić im łatwiej. To jedna z korzyści płynących z dwujęzyczności.

Więcej o trzecim języku dzieci dwujęzycznych TU.

 


Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

2 thoughts on “Wielojęzyczność – rozpoczynamy nową przygodę z językiem!