Świerszczyk dla dzieci

Sentymentalne inspiracje logopedyczne – odcinek pierwszy

Kilka dni temu to zdjęcie pojawiło się na moim Facebooku jako zagadka. Nikt nie odgadł, skąd pochodzi, czyżby rok 1984 to już prehistoria? Oto rozwiązanie:

Pamiętacie jak bardzo wdzięczna jestem moim i męża rodzicom za zachowanie części naszych książek, czasopism i zabawek z dzieciństwa? Pisałam już tu o tym, jak wykorzystuję stare książki do nauki czytania. Poza wielką satysfakcją, że kolejne pokolenie sięga po te stare publikacje, odczuwam czystą przyjemność z korzystania z tych antycznych materiałów.
Uwielbiam książki w ogóle, a książki dla dzieci najbardziej. Jakiekolwiek miejsce odwiedzam, muszę zwiedzić lokalną księgarnię i dokonać jakiegoś, chociaż najmniejszego zakupu. W polskich mnie już chyba rozpoznają – tylko ja w ręku ważę wszystkie zakupy, truchlejąc, czy znów nie przekroczę limitu bagażu. Tym razem znów zwiozłam pół księgarni i będę Wam tu stopniowo dawkować nasze wrażenia z korzystania z nowych książek i audiobooków. Podczas mojej ostatniej wizyty w Niemczech również przepadłam w księgarni, a słaba znajomość niemieckiego wcale nie przeszkodziła mi w znalezieniu nieobecnych na naszym rynku książek i gier, z których można korzystać w praktyce logopedycznej w każdym języku. Będzie tu o nich wkrótce.
Więc wiecie już, że lubię nowe książki i czasopisma – za nowatorstwo treści, za zapach świeżego druku, za różnorodność. Ale stare książki i czasopisma mają w sobie wyjątkowego ducha, często przywodzą wspomnienia, a ich zakurzony zapach przypomina inne cudowne, książkowe miejsce – bibliotekę. Dzielenie się książkami i czasopismami naszego dzieciństwa z naszymi dziećmi cudownie wzmacnia naszą więź i zapewnia dzieciom, konieczne do harmonijnego rozwoju emocjonalnego, mocne korzenie. Czytanie starych tekstów, opatrzonych ilustracjami w starym stylu, często prowokuje do rozmów o przeszłości, o czasach, w których mama, czy tata sami byli dziećmi. W przypadku dzieci dwujęzycznych, zamieszkujących poza Polską ma to szczególne znaczenie, gdyż wyrastają one w nie tylko w całkiem innych czasach, ale też w innej kulturze niż ich rodzice. 
Ale poza wartością sentymentalną i wymiernymi korzyściami emocjonalnymi, stare materiały mają również dużą wartość edukacyjną, której wcale nie nadgryzł ząb czasu. Moje ukochane Świerszczyki z lat 80 tych, wyczytane już także przez Talkusię, powoli zaczynają się rozpadać. No cóż, jakość papieru nie jest najlepsza… Utrwaliłam je więc cyfrowo i dzielę się z Wami 🙂 Dziś odcinek pierwszy.
Wiele dzieci dwujęzycznych pod moją opieką ma słownik ubogi w czasowniki. Nadużywają wtedy słowa „robić”, którym próbują zastępować bardziej konkretne określenia czynności. Ta świerszczykowa strona stanowi świetną inspirację do dalszych ćwiczeń rozwijających słownictwo.
Miłego wspominania 🙂

Czytaj część drugą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

10 komentarzy “Sentymentalne inspiracje logopedyczne – odcinek pierwszy”

Serwis używa cookies. Pozostając na nim, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej. [Zgadzam się] Kontynuując zgadzasz się na naszą politykę prywatności.