O smoczkach, kciukach, szmatkach, kocykach i królikach – część trzecia – rozstanie z kciukiem

 

Dziś o ssaniu kciuka, z którym miałam do czynienia osobiście u własnej córki, a także u kilku pacjentów. Jest to nałóg trudny do porzucenia, ale przy odpowiedniej determinacji, jest duża szansa, że Wam się uda.
Ważne jest zrozumienie mechanizmu powstawania nawyku ssania kciuka. Oto jeden z możliwych scenariuszy. Jeżeli rodzice z różnych względów podejmują decyzję, że nie chcą spać ze starszym niemowlęciem w jednym łóżku i/lub karmić go całą noc na żądanie, to często w którymś momencie znajdują się w ciągu bezsennych nocy. Aby móc normalnie funkcjonować i cieszyć się rodzicielstwem i życiem w ogóle, poszukują sposobu, by oduczyć dziecko nawykowego budzenia się w nocy i wykształcić u niego umiejętność samouspokajania się (self-soothing).

Po szóstym miesiącu życia, kiedy dziecko rozpoczęło spożywanie pokarmów stałych i zaczęły się pojawiać u niego pierwsze ząbki, nie ma fizycznej potrzeby, w postaci głodu, by go w nocy dokarmiać. Można to łatwo zauważyć, kiedy karmienia nocne w tym wieku trwają dosłownie chwilę i dziecko natychmiast ponownie zasypia. Każdy rodzic musi w tym momencie podjąć indywidualną decyzję, czy dokarmiać dalej, będąc świadomym, że dostarczamy w ten sposób ukojenie, a nie pożywienie oraz, że zwiększamy ryzyko powstania próchnicy. Drugą opcją jest zaprzestanie dokarmiania w nocy i szukanie innych rozwiązań. Ssanie kciuka lub innych palcy samo w sobie jest jednym ze sposobów samouspokajania się, które dzieci naturalnie wykształcają jako jeden z etapów podróży do samodzielności. To przedłużone ssanie kciuka (po 18 miesiącu życia) może wywołać negatywne skutki, o których szczegółowo już pisałam.
 
Tak jak ze smoczkiem, w okresie niemowlęcym ssanie kciuka nie stanowi żadnego problemu i wiele dzieci samo z niego wyrasta. Dodam, że Talkusia ssała kciuka podczas zasypiania i kiedy była zmęczona i na szczęście nigdy nie przeszkadzało jej to w zabawie, gdyż w ciągu dnia nic nie ssała i miała zwykle obie rączki wolne. Kiedy jednak skończyła roczek i wciąż nie była gotowa samodzielnie rozstać się z „nałogiem”, zaczęłam szukać sposobu, by jej w ty pomóc. Ostatecznie zapomnieliśmy o kciuku w okolicach 18 miesiąca jej życia. Był to proces stopniowy i w miarę bezbolesny, czego również Wam życzę 🙂
Do rzeczy. Większość wskazówek dotyczących porzucania smoczka jest tu wciąż aktualna, jak np. zasady ogólne, wybór metody, czy momentu zrywania z „nałogiem” ssania. Znajdziecie je tu. A oto specjalne sposoby „na kciuka”:
  • Ssanie kciuka może spowodować wady zgryzu (zgryz otwarty lub krzyżowy) lub deformacje podniebienia twardego. Przy wizycie kontrolnej u dentysty warto zwrócić uwagę na ssanie kciuka przez nasze dziecko. Stomatolog z dobrym kontaktem z dziećmi będzie umiał tak podejść malucha, żeby sam chciał móc pochwalić się przy kolejnej wizycie, że już nic nie ssie. Tak właśnie stało się u nas. Pani dentystka tak umiejętnie wytłumaczyła Talkusi zagrożenia związane z dalszym ssaniem przez nią kciuka, że po powrocie do domu córka sama prosiła mnie, by jej pomóc porzucić ten nałóg. Oczywiście, podobny efekt może mieć rozmowa z innym specjalistą, jak lekarz, czy logopeda 🙂 Pamiętajcie też, że warto wytrwale szukać dobrych specjalistów, którzy nie będą lekceważyć naszego problemu.
  • Ssanie kciuka może spowodować też zmiany skórne na dużym palcu (wysuszenie, pękanie), nieprawidłowy wzrost paznokcia, a nawet infekcje w okolicy macierzy paznokcia. Patrz wyżej, lekarz może zaproponować bandażowanie, zaklejanie lub smarowanie kciuka gorzką substancją, by przypominać maluchowi o niewkładaniu kciuka do buzi. U Talkusi problemów skórnych nie było, ale bardzo pomocny był kolorowy plasterek, który w pierwszym etapie przyklejałam na kciuk tylko na dzień, a później również na noc. Plasterek działa tu tylko jako przypominacz, i tak konieczna jest silna wola dziecka i uczciwość przed samym sobą. Można też na noc zakładać na rączkę rękawiczkę lub skarpetkę lub zakupić specjalną osłonkę na sam kciuk.
  • Wynagradzajmy i chwalmy każdy najmniejszy postęp np. „Już całą godzinę nie ssałaś paluszka”, „Widziałam w lusterku, że całą podróż do przedszkola miałaś paluszek wyjęty z buzi”. Natomiast ignorujmy chwile, w których dziecko zapomina się i chwilowo powraca do nałogu. Uwagi typu „Palec z buzi!”, „Tylko dzidzia ssie kciuka” niepotrzebnie zawstydzają i koncentrują się na negatywach. Możemy w ten sposób wywołać przeciwny skutek, że dziecko specjalnie będzie ssało kciuka, żeby ściągnąć na siebie naszą uwagę (jakkolwiek negatywną).
  • Zajmujmy obie ręce dziecka atrakcyjną zabawą np. malowanie palcami, pieczenie ciasteczek, lepienie z ciastoliny.
  • Pamiętajmy, jak trudny emocjonalnie jest to proces i dostarczajmy maluchowi w tym przejściowym okresie jeszcze więcej miłości i czułości niż zwykle.

Powodzenia i czekam na Wasze relacje 🙂

Ten temat Was zaciekawił? Podzielcie się ze znajomymi i poczytajcie inne części cyklu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

5 komentarzy “O smoczkach, kciukach, szmatkach, kocykach i królikach – część trzecia – rozstanie z kciukiem”

Serwis używa cookies. Pozostając na nim, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej. [Zgadzam się] Kontynuując zgadzasz się na naszą politykę prywatności.