O smoczkach, kciukach, szmatkach, kocykach i królikach – część pierwsza – zagrożenia

Logopedzi nie lubią smoczków. Mamy je lubią. Dzieci lubią je jeszcze bardziej. Co na to matka logopeda?
Kiedy mamy maleńkie dzieci, smoczek może być bardzo pomocny podczas usypiania i uspokajania. To może być wręcz zbawca dla sfrustrowanych całonocnym płaczem niemowlęcia rodziców. Niektóre dzieci (szczególnie te karmione piersią) nie akceptują smoczków silikonowych (bezbarwne). Większe szanse mają u nich smoczki lateksowe (żółte), których dotyk bardziej przypomina pierś mamy. Często jednak dziecko wybiera do ssania o wiele mniej ortodontyczne uspokajacze jak kciuk lub inne palce, kocyk, szmatka czy ulubiona przytulanka, które uspokajają równie skutecznie jak smoczek. Mogą być jednak trudniejsze do porzucenia.

Jeżeli już musicie stosować smoczek, to wybierajcie ten ortodontyczny o kształcie podobnym do tych na tym zdjęciu: 
Unikajcie natomiast smoczków typu “cherry”, które nie mają anatomicznego kształtu:
Smoczki, tak samo jak butelki do karmienia powinny być opatrzone napisem BPA FREE, co oznacza, że plastik użyty do ich produkcji nie zawiera bisfenolu A, który może zwiększać ryzyko wystąpienia wad wrodzonych, nadpobudliwości, obniżenia płodności, otyłości oraz  chorób nowotworowych. Szkodliwe dla zdrowia środki chemiczne wydzielają się z każdego plastiku przy podgrzewaniu. Unikajmy więc podgrzewania mleka i innych napojów czy pokarmów w plastikowych naczyniach w mikrofalówce oraz spożywania napojów z nagrzanych na słońcu plastikowych butelek. Najbezpieczniejsze jest szkło!
Około 4-5 miesiąca życia dziecko zaczyna emocjonalnie przywiązywać się do smoczka czy innego przedmiotu do ssania i zaczyna potrzebować go do przejścia pomiędzy kolejnymi fazami snu (co około 4 godziny). Łatwo wyłapać ten moment, bo wtedy niemowlę zaczyna się wielokrotnie budzić w nocy i płakać, ponieważ na skutek naturalnego rozluźniania się mięśni podczas głębokiego snu wypadł mu smoczek, a bez niego nie potrafi ponownie zasnąć. Zastanówmy się wtedy, czy smoczek faktycznie ułatwia nam życie, czy je utrudnia? Może bez smoczka nasze dziecko będzie budziło się tak samo często albo mniej? Sprawdźcie! Przypominam, że przywiązywanie smoczka na noc do ubrania dziecka jest niebezpieczne! 
Dzieci dwujęzyczne przyswajają dwa języki lub więcej w sposób całkowicie naturalny, ale aby ich rozwój językowy był harmonijny, potrzebują naszego szczególnego wsparcia. Bardzo ważnym elementem dbałości o prawidłowy rozwój mowy jest profilaktyka logopedyczna, która zaleca porzucenie wszelkich uspokajaczy zanim ich ssanie stanie się utrwalonym nawykiem, czyli przed 4-5 miesiącem życia. Jeżeli jednak przegapimy ten moment, trzeba ostatecznie rozstać się ze smoczkiem i spółką przed osiągnięciem przez dziecko pierwszego roku życia, maksimum 18 miesięcy. Inaczej ryzykujemy, co następuje:
  • Nieprawidłowy zgryz (zgryz otwarty).
  • Wady wymowy – trudności w opanowywaniu artykulacji niektórych dźwięków spowodowane ograniczeniem ruchów języka.
  • Opóźnienie rozwoju mowy – zbyt częste i długotrwałe używanie uspokajaczy zmniejsza liczbę okazji do mówienia i może spowodować opóźnienie w pojawianiu się kolejnych faz rozwoju mowy.
  • Oddychanie torem ustnym zamiast torem nosowym, które może prowadzić do zmniejszonej sprawności motorycznej aparatu artykulacyjnego dziecka i problemów z wymową nawet najbardziej podstawowych głosek, które występują w prawie wszystkich językach świata jak [p], [b] i [m]. W efekcie u półtora rocznego dziecka wciąż ssącego smoczek itp. może nie pojawiać się upragnione przez rodziców słowo “mama”, gdyż przez oddychanie torem ustnym mięsień okrężny ust nie jest dostatecznie sprawny.
Sposoby na porzucenie uspokajaczy zewnętrznych, czyli smoczka, kocyka, szmatki czy zabawki już wkrótce. Będę je dla zwięzłości wszystkie określać słowem SMOCZEK. W kolejnym odcinku tego cyklu skupię się natomiast na uspokajaczach typu kciuk czy inne palce, których porzucenie jest o tyle trudniejsze, że stanowią część ciała dziecka. Ale jest to możliwe, co także wypraktykowałam na mojej dwójce 🙂

Jak zwykle czekam na Wasze głosy w dyskusji. Jesteście za smoczkiem czy przeciw?

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

12 thoughts on “O smoczkach, kciukach, szmatkach, kocykach i królikach – część pierwsza – zagrożenia”

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej.