O smoczkach, kciukach, szmatkach, kocykach i królikach – część druga – porzucanie

Maluchy przyzwyczajają się do ssania smoczka, pieluszki, kocyka, ucha pluszowego króliczka czy własnego kciuka. Z czasem kojarzą je z poczuciem bezpieczeństwa i odprężeniem. Rodzice jednak, będąc w pełni świadomi zagrożeń płynących z przedłużonego korzystania ze „ssaczy” czują, że powinni pomóc dziecku rozstać się z nimi na zawsze. Na szczęście mają tu do dyspozycji wiele sprawdzonych sposobów na porzucenie tego jakże niekorzystnie wpływającego na rozwój mowy nawyku. Uspokajacze zewnętrzne, czyli: smoczek, kocyk, szmatka, czy zabawka wkładane do buzi będę dla zwięzłości określać słowem smoczek.
Rozważcie charakter Waszego dziecka, zdecydujcie się na strategię i bądźcie konsekwentni. Macie do wyboru dwie metody:
  1. Szybką (cold turkey) – niektórzy uważają, że gwałtowne rozstanie z smoczkiem lepiej działa u dzieci poniżej drugiego roku życia, gdyż na tym etapie rozwoju nie można jeszcze im konieczności tego rozstania logicznie wytłumaczyć.
  2. Wolną – podobno skuteczniejsza u starszych dzieci, gdyż u nich porzucenie smoczka z dnia na dzień mogłoby wywołać negatywne reakcje emocjonalne.
Nie jest to jednak reguła – u wielu dzieci dzieje się odwrotnie. Wszystko zależy od indywidualnego usposobienia dziecka oraz charakteru wyjątkowej relacji pomiędzy nim a smoczkiem. Moja dwójka rozstawała się z nawykiem ssania stopniowo, ale znam też wiele pozytywnych relacji ze stosowania metody „cold turkey”.

Zasady ogólne

  • Konsekwencja. Jeżeli w odpowiedzi na płacze i krzyki dziecka, czy nawet ataki złości, poddacie się i pozwolicie mu wrócić do smoczka, to po pierwsze uczycie je jak wymuszać na Was to, czego chce, a po drugie uczynicie kolejną próbę rozstania ze szkodliwym nawykiem o wiele trudniejszą.
  • Nie pozwalajcie znajomym ani członkom rodziny wyśmiewać się z dziecka z powodu, że ssie smoczek. Zawstydzanie zwiększa u dziecka poziom stresu i powoduje, że jeszcze bardziej potrzebuje ukojenia płynącego ze ssania smoczka.
  • Akcja „porzucamy smoczek” powinna być zaplanowana na możliwie jak najbardziej spokojny okres w życiu dziecka (nie w okolicach choroby, narodzin rodzeństwa, przeprowadzki, zmiany opiekunki, pójścia do przedszkola).
  • Żelazna konsekwencja nie wyklucza podsuwania dziecku zastępczych metod samouspokajania się, które nie wiążą się ze ssaniem, jak np. przytulanie się i wąchanie do używanej bluzki mamy, gładzenie miękkiego pluszaka, czy zabawa jedwabistymi metkami (tag blankets).
  • Cierpliwość i wyrozumiałość rodziców oraz dodatkowa dawka czułości w okresie przejściowym na pewno znacznie ułatwią cały proces.
Pomysły na rozstanie ze smoczkiem z dnia na dzień
  • Wyjeżdżając na wakacje „zapominijcie” smoczka. Podczas urlopu dzieci są zwykle bardzo podekscytowane, wiele się dzieje i łatwiej będzie im zapomnieć o tęsknocie za smoczkiem. Zwykle chodzi się też później spać, co w połączeniu z dużą dawką ruchu na świeżym powietrzu, znacznie ułatwi zasypianie bez smoczka. Po powrocie doceńcie, jak świetnie dziecko radziło sobie bez smoczka na wakacjach, wyraźcie głęboką wiarę, że tak samo będzie w domu i wspólnie wyrzućcie wszystkie smoczki do kosza.
  • Urządźcie specjalną ceremonię. Wyznaczcie datę i skrupulatnie odliczajcie do niej dni. Gdy dzień ceremonii rozstania ze smoczkami nadejdzie, wspólnie zbierzcie wszystkie, zapakujcie i uroczyście przekażcie Mikołajowi, Wróżce Smoczkowej (na wzór Wróżki Zębuszki) lub nowo narodzonemu dzidziusiowi w rodzinie czy sąsiedztwie (oczywiście w rzeczywistości dzidziuś nie będzie ich używał). W zamian smoczkowy beneficjent zostawia maluchowi list i niewielki podarunek. Przekazanie smoczka potrzebującemu dzidziusiowi sprawia, że nasze dziecko poczuje się dojrzałe i odpowiedzialne, co samo w sobie jest przecież nagrodą 🙂
  • Rozpraszanie. Pierwsze dni bez smoczka będą łatwiejsze, gdy zorganizujemy dziecku wiele atrakcyjnych zajęć poza domem. W tych dniach najlepiej drzemki odbyć w samochodzie lub wózku, a przy wieczornym zasypianiu oferować dziecku nasze wsparcie w postaci głaskania, klepania po pleckach, czy przytulania, ale pozostać twardym w kwestii smoczka.
  • Ze starszym dzieckiem przeprowadźcie partnerską rozmowę o tym, jak wyrosło już ze ssania smoczka i przystępnym językiem opiszcie mu, jakie negatywne skutki dla jego zgryzu i rozwoju mowy będzie miało dalsze używanie smoczka. Nie straszcie go jednak dentystą ani logopedą, tylko przedstawcie mu rzeczowe argumenty za porzuceniem smoczka. Porozmawiajcie też o uczuciach związanych z rozstaniem z tym nawykiem, wykazując ich pełną akceptację, ale stanowczo pozostając przy swoim. Sprawicie w ten sposób, że Wasze dziecko poczuje się bardziej dorosłe i zgodzi się wspólnie wyrzucić wszystkie smoczki do kosza.
Pomysły na stopniowe rozstanie ze smoczkiem
  • Ograniczcie użycie smoczka tylko do terenu mieszkania, a następnie tylko do zasypiania. Ustalcie zasadę, że smoczek może być tylko używany w domu, a następnie tylko w łóżeczku i tam jest jego „domek”. W ten sposób po pierwsze od razu obniżamy ryzyko wystąpienia negatywnych skutków ssania smoczka dla rozwoju mowy, gdyż buzia dziecka będzie cały dzień wolna, by swobodnie ćwiczyć nowe dźwięki, sylaby, wyrazy i zdania, a po drugie zmniejszymy intensywność tego nawyku, co stanowi pierwszy krok do jego porzucenia. Kiedy dziecko przyzwyczai się do nowej zasady, ograniczcie użycie smoczka tylko do zasypiania w nocy, a drzemki odbywajcie bez niego. W ostatnim, najtrudniejszym etapie eliminujemy smoczek również na noc.
  • Popsuty smoczek. Uczyńcie smoczek mniej atrakcyjnym przez wycięcie dziurki w jego koniuszku. Następnie stopniowo powiększajcie dziurkę aż pozostanie sam uchwyt. Cały czas podawajcie dziecku smoczek jak gdyby nigdy nic. Niektórym dzieciom samo trzymanie smoczka, którego nie da się już ssać, w rączce przynosi ukojenie. Inne całkowicie tracą zainteresowanie popsutym smoczkiem i zapominają o nim. Tak samo stopniowo obcinałam „szmatkę”, czyli pieluszkę tetrową, którą mój synek ssał przy zasypianiu aż została z niej krótka nitka, która następnie „zgubiła” się. I nawyk bezboleśnie porzucony 🙂
  • Zgubcie smoczek. Za każdym razem, gdy zginie Wam smoczek, nie odkupujcie go. Smoczki będą się stopniowo same gubić aż nie pozostanie już ani jeden.
  • Schowajcie smoczek. Czasem dzieci ssą smoczek tylko dla tego, że jest w pobliżu. Połóżcie smoczek na wysokiej półce poza zasięgiem wzroku dziecka tak, by za każdym razem, gdy chce z niego skorzystać, musiało nam to komunikować. Spełniajcie wtedy normalnie jego prośbę, a zauważycie, że w miarę upływu czasu będzie potrzebować smoczka coraz rzadziej aż w końcu o nim zapomni.
  • System nagród. Tradycyjna tabelka z naklejkami za każdy choćby najmniejszy krok w kierunku porzucenia smoczka również sprawdza się u wielu maluchów.
Życzę wszystkim owocnych rozstań ze smoczkiem, a następnym razem o sposobach na porzucenie nawyku ssania kciuka 🙂
Ten temat Was zaciekawił? Podzielcie się ze znajomymi i poczytajcie kolejne części cyklu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

4 komentarze “O smoczkach, kciukach, szmatkach, kocykach i królikach – część druga – porzucanie”

Serwis używa cookies. Pozostając na nim, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej. [Zgadzam się] Kontynuując zgadzasz się na naszą politykę prywatności.