Kalki językowe a dwujęzyczność 15


Kalki językowe z angielskiego są wszechobecne w wypowiedziach moich dzieci oraz dzieci polsko-angielskich, z którymi spotykam się na zajęciach logopedycznych. Jak je traktować? Puryści uważają je za błędy, natomiast badacze dwujęzyczności nawołują, by uznać je za część dwujęzycznej normy. Dziś przytaczam autentyczną sytuację z mojego dwujęzycznego domu, która obrazuje, jak kalki językowe funkcjonują w żywym języku dzieci dwujęzycznych.

Słyszę, jak na górze bawią się moje dzieci. Wśród porannej krzątaniny początkowo wcale nie zwracam uwagi na odgłosy ich zabawy, tylko cieszę się, że mam chwilę, by posprzątać po śniadaniu, naszykować kanapki do szkoły i napisać liściki. Swoją drogą liściki nam ewoluowały odkąd zaczęłam dostawać na nie od czasu do czasu odpowiedzi, ale o tym już wkrótce! Więc spokojnie wycieram okruszki ze stołu, kiedy zaczynam rozróżniać dźwięki dochodzące z pierwszego piętra. Słyszę wielokrotnie zamykane i otwierane drzwi i okrzyki: Kto to jest?! Kto to jest?! Co to za dziwna zabawa? Natychmiast udaję się na górę z wizją poprzycinanych w zawiasach paluszków, a tam zastaję … takie karteczki na drzwiach i grzeczną zabawę w sąsiadów.

kalki językowe a dwujęzyczność

Talkusia celowo napisała bez łączenia liter, żeby Pynio sam potrafił przeczytać. Zwracam też uwagę na wszechobecny autorytet mamusi 🙂

kalki językowe a dwujęzyczność

Tłumaczenie zapisu Pynia: Jak nie zadzwonisz to nie możesz wejść. Co ciekawe, Talkusia przeczytała bez problemu 🙂

Otóż moje dzieci nigdy nie mieszkały w bloku i tylko przy wizytach u znajomych w Polsce, miały sposobność zasmakować polskiego blokowiska. Wprost marzą o tym, by pomieszkać kiedyś w bloku i się zaprzyjaźnić z sąsiadem z przeciwka. Fascynuje ich to, że na jednej klatce może mieszkać tyle rodzin i nawet nie trzeba wychodzić na dwór, żeby kogoś odwiedzić. Pomyśleć, że ja w ich wieku marzyłam, żeby mieć domek z ogródkiem 🙂

Więc tak o to się bawią w sąsiadów w bloku, pukając lub dzwoniąc specjalnie przygotowanym dzwonkiem do swoich mieszkań, czyli pokojów. Nie wiedzą tylko, że Kto to jest? na wzór Who is it? nie zastąpi Kto tam? Najlepszym dowodem na to, że kalki nie działają na rodzimych użytkowników języka jest to, że ja po samych odgłosach, nie widząc całej sytuacji nie byłam w stanie odgadnąć, co się dzieje. Natomiast w zabawie pomiędzy dwojgiem dwujęzycznych dzieci Kto to jest? było całkowicie zrozumiałe i naturalne. Dlatego właśnie niektórzy postulują, by tego typu interferencje pomiędzy dwoma językami osoby dwujęzycznej, jakkolwiek rażące dla native speakerów, były uznawane za część dwujęzycznej normy.

A Wasze dzieci kalkują wyrażenia z jednego języka na drugi? Jestem bardzo ciekawa Waszych przykładów 🙂


Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

15 thoughts on “Kalki językowe a dwujęzyczność

  • Emilia

    mój Tymek ostatnio spytał “co ty do mnie robisz” robiac kalke z “what are you doing to me”, zdarza mu sie powiedziec “przebrałem się jak spiderman” z “i dressed up as spiderman” kiedy zakłada maske…nie poprawiam 🙂 często sie to nie zdarza

    • Aneta Nott-Bower Post author

      Emilio, jeżeli nie są to sytuacje nagminne, to faktycznie nie ma co panikować. Poprawiając stosuj formę parafrazy, że powtarzasz po dziecku to, co powiedziało, ale w prawidłowej formie, np. Tak, pięknie przebrałeś się za Spidermana! Swoją drogą, widzę, że Twój synek ma podobne zainteresowania do Pynia 🙂

  • Kasia

    Aneta!

    Załóżmy, że uznamy za normę i nie poprawiamy. Załóżmy, że dzieci polsko-angielskie spotkają się z polsko-niemieckimi. I że te polsko-niemieckie też stosują kalki. Wtedy one używają hasła “Kto tam jest?” (niem. “Wer ist da?”). Kalkując na polski: “Kto tam jest?”. No i ok 🙂 Przy tym jeszcze się dogadaja.. może.
    Ale co z np. “uprawiać sport”?
    ang. “to do sport” – czyli robić sport,
    niem. “sport machen” (najczęściej używane) – czyli sport robić
    hiszp. “practicar un porte” – czyli praktykować sport

    Przecież osoby dwujęzyczne nie będą rozmawiały w swoim życiu tylko z innymi dwujęzycznymi 🙂 Dlatego jestem za poprawianiem, a konkretniej powtarzaniem jak najczęściej poprawnej formy.

    • Aneta Nott-Bower Post author

      Tak, Kasiu, ja też zawsze podrzucam prawidłowy wzorzec, to bardzo polskie podejście. Faktem jednak jest, że trendy światowe (a najbardziej brytyjskie i amerykańskie) są bardzo liberalne, a normy o wiele szersze niż normy polskie. Zastanawiam się na ile taki “luzik” jest dobry?

      • Kasia

        Szczerze mówiąc, moje podejście aktualnie w ogóle nie jest polskie 😛 Tzn. nie opieram się na żadnych badaniach, teoriach itp. Tylko zdrowy rozsądek mi takie coś właśnie podpowiada.
        Zastanawiam się czy te normy, o których piszesz (nie znam, gdzie to znaleźć?) nie mówią też tak dlatego, że zakładają, iż językiem “wspólnym” dwujęzycznych będzie angielski? A angielski (niemiecki zresztą też, hiszpańskiego aż tak dobrze nie znam) jest – wbrew pozorom – mniej słowotwórczy od naszego. I zupełnie dziwne rzeczy mogą z tego wyjść.

        Znam dziewczynę dwujęzyczną z dominującym niemieckim. Posługuje się właśnie kalkami. I szczerze powiedziawszy – sama jej często nie mogę pojąć. No, nie rozumiem ni w ząb. Dzięki Bogu, jest kontekst i jest angielski.

        • Aneta Nott-Bower Post author

          No właśnie, wszyscy odwołują się do normy dwujęzycznej, ale jeszcze nie spotkałam konkretnego opracowania, z którego dowiedziałabym się, co jest w granicach normy dwujęzycznej, a co nie. Enigmatycznie podaje się, że ślady interferencji L1-L2 na wszystkich poziomach języka są w normie o ile nie zaburzają procesu komunikacji.
          A w logopedii podejście obie zawsze będziemy miały polskie, co wynika z wychowania i mentalności, a nie z teorii 🙂 Tu akurat (nieskromnie) widzę u nas wielki atut. Co to polska logopedia gorsza?

          • Kasia

            A w zyciu! 😀

            Tak dla jasnosci dodam, ze mowiac “powtarzanie” tez mialam na mysli parafrazy 🙂

            I jeszcze tak mi sie skojarzylo: zobaczcie smiejemy sie z Polakow, ze mowia “on the second mountain” czy “on the second page”, a jednoczesnie pozwalajac na kalki z innego jezyka pozwalamy na takie samo cos w polskim. A potem mamy slynne “5 pod rzad”, zamiast “5 z rzedu” (tez kalka, tyle ze z czasu zaboru). I znow dochodze do takiej smutnej konkluzji, ze jak ma byc prestiz polskiego wysoki, skoro my sami o niego nie dbamy i pozwalamy dzieciom, ktore jezyka uczymy na takie “dziwactwa”.

            Przepraszam, nie mam polskich znakow, ze szkoly pisze.

            Super temat :))

  • Magda

    Moje dzieci tez stosuja kalki i staram sie je poprawiac. Ja nazywam to po prostu doslownym tlumaczeniem.
    Czasem wychodzi z tego cos, czego sie nie da zrozumiec. Musze wtedy prosic dzieci, zeby powiedzialy mi po wlosku (mieszkamy we Wloszech) to co mialy na mysli.

    Moj syn czesto mowi : Mam zimno – Ho freddo, zamiast Jest mi zimno
    Gdy jedziemy samochodem mowi: Idziemy – Andiamo, zamiast Jedziemy

    • Aneta Nott-Bower Post author

      Wiem, co masz na myśli, Magdo. Nawet, jeśli stosujemy zasadę, że mówimy zawsze po polsku, to czasem dla uzyskania lepszego zrozumienia można od niej odstąpić. Kiedy moje dzieci denerwują się, że nie mogą po polsku wyrazić tego, co na przykład przeżyły w angielskiej szkole, muszę okazać im wiele cierpliwości. Chcę przecież, żeby chciały ze mną rozmawiać! Wtedy na uszko mówią mi po angielsku, o co im chodziło, ja im podrzucam odpowiednie słówka po polsku i razem uczymy się sformułować to samo po polsku. Jeżeli ten temat Cię ciekawi, to może zajrzysz do posta: http://bilingualhouse.com/jezykowa-historia-talkusi-czesc-trzecia-rozmowy-o-szkole/
      Pozdrawiam 🙂

  • Ola B

    Witaj, sledze Twojego bloga od jakiegos czasu. I jakbym widziala wlasne dziecie 🙂 Moja corka, Asia we wrześniu skończy 5 lat, urodzila sie tu w Anglii, tata jest Anglikiem. Od Asi urodzin stosujemy metode OPOL, i choc Asia rozumie i rozmawia po polsku ze mna i nielicznymi polskimi znajomymi to widze, ze jest jej duuzo latwiej po angielsku. No ale od małego chodzi do angielskiego zlobka i przedszkola, we wrześniu pojdzie do szkoly… Kalki zdarzają nam sie czesto. Ostatnio bylam chora i wylegiwalam sie w wyrku. Dziecko z troska pytalo: Mama, ty jestes ok? Zamiast czy dobrze sie czujesz… przez ponad 2 lata walczylam z Jestem zimna/ciepla zamiast jest MI zimno cieplo. Do tej pory jej sie zdarza. Bardzo duza daja nam wyjazdy do Polski, chocby krótkie. Przezdluzszy czas zmagalysmy sie z odmiana rzeczownikow przez przypadki (bo np piesek to byl zawsze piesek, dla piesek, z piesek itd). Parafrazowalam, ale przygnebialo mnie to, jak walka z wiatrakami 🙂 Po tygodniowym pobycie w Polsce, odmieniamy wiekszosc rzeczownikow bez problemu… Zawsze jak mi sie zdaje, ze juz lepiej nie bedzie, moje dziecko mnie zadziwia. Wiem, ze jej dominujacym jezykiem jest angielski, bo np bawi sie sama ze soba wylacznie po angielsku, ale polski powoli dogania jej angielski. Oby tak pozostalo 🙂 Pozdrawiam.

    • Aneta Nott-Bower Post author

      Witaj, Olu 🙂
      Bardzo się cieszę, że zaglądasz tutaj i komentujesz. Proszę częściej!
      Wygląda na to, że postępujesz właściwie parafrazując i nie wywierając zbyt wielkiego nacisku na córkę. Przez to, że jesteś pracującą mamą, na pewno jest Ci trudniej, więc tym bardziej doceniaj i ciesz się choćby najmniejszymi sukcesami. W ciężkich chwilach, kiedy atakuje nas zwątpienie, pomaga już samo poczytanie przeżyć innej rodziny zmagającej się z podobnymi problemami. Taką funkcję pełni również ten blog 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego,
      Aneta

  • BilingualKids Jagoda Cook

    Też mam trochę tego typu przykładów, zbierałam je pieczołowicie do moich językoznawczych badań 🙂 Np. Starszy, który mówi “takie coś to dla mnie kawałek ciasta” zamiast, że to “bułka z masłem”. Ale częściej kalkuje w drugą stronę – mieszkamy w Polsce i jego język polski jest trochę silniejszy.
    Wszystkie autorytety naukowe, których wypowiedzi na ten temat czytałam, uznają tego typu interferencję, czy przejaw mieszania języków, za normalną strategię komunikacyjną dwujęzycznych dzieci. Zauważam też, że z czasem tych przejawów jest coraz mniej. A co do naszego zachowania wobec tych “błędów” – tak, jak pisze autorka bloga – parafraza, czasem szukanie razem odpowiedniego wyrazu, przy 8-latku można tez już wytłumaczyć skąd mu się taka a nie inna forma wzięła.

    • Aneta Nott-Bower Post author

      Dziękuję za odwiedziny i podzielenie się ciekawymi przykładami. U nas tez poprzez cierpliwe stosowanie przeze mnie parafrazy kalkowanie zdarza się coraz rzadziej. Ciekawe jest spostrzeżenie dotyczące kierunku tych interferencji. Myślę, że może to być jeden ze wskaźników dominacji językowej.
      Pozdrawiam serdecznie, Aneta 🙂