Językowa historia Pynia część druga – asymetryczny rozwój językowy

asymetryczny rozwój jezykowy
Tak Pynio widzi Mamę, czyli mnie.
W poprzednim odcinku tego cyklu poznaliście mojego synka: Pynia. Przy okazji rozwiewam wątpliwości niektórych czytelników: ani Pynio, ani Talkusia to nie są prawdziwe imiona. Ale dzieci i ich przeżycia są najzupełniej prawdziwe.
Pisałam ostatnio, że mowa Pynia rozwijała się szybko, wręcz powyżej norm wiekowych, ALE… tylko w jednym języku! Mimo iż od urodzenia Pynio, tak samo jak Talkusia, otaczany był w miarę możliwości w równym stopniu językiem polskim i angielskim, mowa czynna początkowo rozwijała się u niego tylko w języku polskim.
Dla porównania Talkusia zaczęła mówić późno, lecz od razu w obu językach i w momencie pójścia do szkoły angielskiej w wieku lat czterech skutecznie komunikowała się po polsku i po angielsku (z przewagą polskiego). W tym samym momencie życiowym Pynio mówił lepiej po polsku niż Talkusia w tym samym wieku, ale po angielsku niechętnie wchodził w rozmowę. Wykazywał rozumienie tego języka, ale odpowiadał monosylabicznie. Przez pierwsze kilka tygodni w szkole Pynio nie chciał rozmawiać z nikim. Dodam, że w odróżnieniu od innych brytyjskich szkół, w naszej szkole moje dzieci są jedynymi Polakami, więc Pynio nie miał możliwości komunikacji w żadnym innym języku poza angielskim. Od zawsze był od bardzo silnie związany ze mną i bardzo powoli oswajał się do nowych osób. Czy to właśnie dlatego, tak lgnął do języka polskiego? Pynio w wieku przedszkolnym zawsze otwarcie mówił, że nie lubi angielskiego. Ja natomiast starałam się przygotować go do pójścia do szkoły. Moje próby zwiększenia stymulacji w języku angielskim przez spotkania z angielskimi dziećmi, angielską telewizję, gry komputerowe, muzykę odbierane były przez Pynia bardzo negatywnie. Musiałam pomóc mu przełamać się, być z nim i po chwili “wchodził” w ten język. Zawsze jednak później z radością “przeskakiwał” z powrotem na polski.
Wrzesień 2012 wspominamy bardzo boleśnie. Pynio chętnie poszedł do szkoły. Wytrwał tam w miarę radośnie przez pierwszy tydzień i wtedy zaczęły się schody. Musiał sobie zdać sprawę, że do szkoły trzeba chodzić codziennie i “this is it”. Szkoła zupełnie straciła dla niego swoją atrakcyjność i codziennie rano Pynio protestował na wszelkie znane sobie sposoby, żeby tylko móc zostać w domu. Przerabialiśmy nawet symulację choroby! Przed drzwiami pani siłowo odczepiała Pynia ode mnie i we łzach zanosiła go do klasy. Nie ukrywam, że te rozstania były niesłychanie bolesne również dla mnie, ale starałam się tego nie okazywać i wspierałam Pynia, jak tylko mogłam, pozostając jednak stanowcza. Po kilku tygodniach Pynio polubił szkołę i znalazł tam przyjaciół. Zbiegło się to z dynamicznym rozwojem języka angielskiego. Teraz w podskokach wchodzi do klasy i nawet się na mnie nie obejrzy. Dodam, że jest także jednym z najlepszych uczniów! Ostatnie kilka miesięcy zaowocowały prawdziwym wybuchem języka angielskiego u Pynia. Nie muszę chyba wspominać, jak bardzo pozytywnie wpłynęło to na relacje Pynia z Tatą, który do tej pory przeżywał dotkliwą frustrację!
Rozstanie z rodzicami w momencie pójścia do szkoły samo w sobie jest dla dziecka traumatyczne i spotyka wiele dzieci bez względu na liczbę języków, jakimi się posługują. Wiele tu zależy od osobowości dziecka. Co ciekawe, w wieku czterech lat Talkusia rozpoczęła angielską szkołę bez mrugnięcia okiem i do tej pory woli naukę zinstytucjonalizowaną od domowej. Mimo, że też jest ze mną silnie emocjonalnie związana, nigdy nie miała kłopotów z rozstaniem. U Pynia początkowa niechęć do szkoły była pogłębiona przez słabą znajomość angielskiego, języka, którego po prostu nie lubił i nie chciał poznawać. Kolejna ciekawostka: pierwsze chwile Pynia w polskiej szkole sobotniej były zgoła inne. Wkroczył tam z radością i zaaklimatyzował się błyskawicznie. Przecież to też byli nowi ludzie w nowym miejscu z daleka od domu. Czy fakt, że wszyscy mówią tam po polsku miał tu jakieś znaczenie? Czy może pomogły mu doświadczenia zdobyte w angielskiej szkole, którą rozpoczął wcześniej? Czy polskie nauczycielki przypominały mu mamę?
Czy mieliście podobne doświadczenia z Waszymi dziećmi? Czy tak silny opór dziecka przed szkołą zmotywowałby Was do rozpoczęcia edukacji domowej? Czekam na Wasze komentarze 🙂

18 thoughts on “Językowa historia Pynia część druga – asymetryczny rozwój językowy”

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej.