Językowa histora Talkusi część szósta – wymowa

Wymowa dziecka dwujęzycznego. Obiecałam zacząć opisywać dziś przygody Pynia z dwoma językami, ale po entuzjastycznym odzewie, jaki otrzymał post: Jezykowa historia Talkusi część piąta zawierający wywiad z moją córką na temat jej dwujęzyczności, zdecydowałam się napisać jeszcze o jednej kwestii w tej serii. Dziękuję za Wasze pytania dotyczące wymowy dziecka dwujęzycznego. Poprawna wymowa jest dla większości polskich rodziców bardzo ważna. Doceniają oni wagę wad artykulacyjnych i z reguły je korygują u logopedy. W polskie społeczeństwo po prostu wpojone jest dążenie do doskonałej i czytelnej wymowy bez naleciałości regionalnych. Chcemy, by nasze dzieci posiadły umiejętność czytelnego wypowiadania się piękną literacką polszczyzną, by zwiększyć ich szanse sukcesu w życiu zawodowym i osobistym. W Wielkiej Brytanii jest inaczej. Logopedzi rzadziej zajmują się łagodnymi przypadkami seplenienia, czy rerania, gdyż część brytyjskich rodziców je po prostu ignoruje. Anglicy nie odczuwają tak silnej jak Polacy presji, gdyż tu osoby z niedoskonałą wymową (np. rerający prezenter Jonathan Ross, czy sepleniący telewizyjny kucharz Jamie Oliver), czy z niestandardowym akcentem (np. wyróżniający się szkockim akcentem aktor Sean Connery, czy piosenkarka Cheryl Cole z charakterystycznym akcentem Jordie) mają szansę stać się powszechnie akceptowanymi celebrytami, a także odnieść sukces w innych prestiżowych zawodach.
wymowa
Ja jednak jestem Polką i to w dodatku logopedą, więc poprawną wymowę u moich dzieci traktuję poważnie, choć szanuję też poglądy tych, dla których to tylko kwestia kosmetyczna. Talkusia odczuwa, że język polski jest dla niej trudniejszy artykulacyjnie i jak dotąd napotkała w tej kwestii na trudności natury dwojakiej.
Jak wspominałam tu, rozwój mowy Talkusi był ogólnie nieco opóźniony. W związku z tym poszczególne głoski pojawiały się w jej repertuarze z odpowiednim opóźnieniem. Głoski “ś”, “ź”, “ć”, dź”, “s”,”z”,”c”,”dz” oraz “sz”, “ż”, “cz”, “dż”, które są powszechnie znane z tego, że wielu dzieciom (także jednojęzycznym) przysparzają problemy u Talkusi o dziwo wykształciły się samoistnie. Natomiast drżąca głoska “r” uparcie nie chciała się pojawić. Talkusia w wieku 6 i pół roku wciąż zamieniała ją na “l”. Wystarczyło jednak tylko kilka tygodni standardowej terapii logopedycznej, aby córeczka zaczęła “r” wymawiać poprawnie. To zaburzenie wymowy nie miało związku z dwujęzycznością, gdyż z takim samym prawdopodobieństwem mogłoby się pojawić u dziecka jednojęzycznego i miałoby wtedy taki sam przebieg. Zaburzenia tego typu (nie tylko artykulacyjne), które nie wynikają z interferencji między językami osoby dwujęzycznej, nazywa się zaburzeniami wewnątrzjęzykowymi, inaczej intralingwalnymi w odróżnieniu od zaburzeń międzyjęzykowych, inaczej interlingwalnych wynikających z interferencji. Ale o nich już następnym razem.
A jak wygląda wymowa Waszych dzieci? Czy jest to dla Was ważna kwestia? Jak Wasze dwujęzyczne dzieci radzą sobie z wymagającym artykulacyjnie językiem polskim? Czekam na Wasze komentarze.

9 thoughts on “Językowa histora Talkusi część szósta – wymowa”

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej.