Język polski bez polskości to tylko narzędzie. Połączony z miłością do ojczyzny to prawdziwy skarb.

Jedną z moich ulubionych form popularyzowania wiedzy o dwujęzyczności i promowania języka polskiego wśród Polonii są wywiady z dwujęzycznymi dziećmi i dorosłymi. Dzięki nim mamy szansę wyraźnie zobaczyć, które książkowe zalecenia dotyczące dwujęzycznego wychowania sprawdzają się w życiu, a które nie. Dla mnie osobiście te rozmowy to niejaki wgląd w przyszłość moich dzieci. Talkusia i Pynio są już w wysokim stopniu dwujęzyczni, ale doskonale sobie zdaję sprawę, że nie jest to wcale sytuacja statyczna. Moim celem jest wychować ich tak, aby w przyszłości już jako dorośli sami dbali o podtrzymanie swojej dwujęzyczności i dwukulturowości, a może nawet zdecydowali się przekazać je następnemu pokoleniu.

Dziś absolutnie wyjątkowy wywiad ze Stefanem Tompsonem, wspaniałym, wielojęzycznym młodym człowiekiem, który stał się znany po stworzeniu wraz z bratem Jasiem filmu dokumentalnego “W Poszukiwaniu Ojczyzny”. Film debiutował na VII Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Gdyni “Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”, gdzie dostał wyróżnienie w kategorii “Anioł Wolności”. Poniżej okazja do obejrzenia filmu, a także do wykorzystania na lekcjach języka polskiego i polskiej historii.

Poznałam Cię dzięki Twojemu filmowi “W Poszukiwaniu Ojczyzny”, który w całości został zrealizowany w języku polskim. O filmie porozmawiamy za chwilę, a teraz, czy mógłbyś nam się przedstawić i opowiedzieć, jak to się stało, że tak świetnie mówisz i piszesz po polsku?
Po pierwsze bardzo dziękuję za komplement, który nie do końca jest zasłużony; niestety trochę błędów robię i proszę mi za nie wybaczyć. Tak w bardzo szybkim skrócie powiem o sobie, żeby był jakiś kontekst tej rozmowy. Mój ojciec jest Południowo Afrykańczykiem, który przeprowadził się do Anglii w latach ‘80, a mama Polką urodzoną i wychowaną w Anglii. Jej ojciec był przedwojennym dyplomatą oraz polskim oficerem, a jej mama pochodziła z bardzo patriotycznej Kresowej rodziny. W 1939 roku Druga RP nie przestała istnieć; ona się po prostu przeprowadziła najpierw do Francji, a potem do Anglii. Serce tej legendarnej Drugiej Rzeczpospolitej nie przestało bić, mimo że elity Polskie żyły ubogo, że byli generałowie pracowali jako barmani i magazynierzy, że arystokraci byli bez pałaców i ziemi, to wartości przetrwały i marzenia o wolnej Polsce dawały nadzieje. Ci ludzie żyli Polską, mimo że ta Polska nie istniała; dlatego też powstały szybko kościoły, teatry, kluby, restauracje, ośrodek kulturowy i nadal istniał Polski rząd. Ten patriotyzm był wzmocniony tym, że Polacy nie byli wcale w Anglii z wyboru; oni nie mieli do czego wrócić, ale Polska się im marzyła. Mama się wychowała w latach, kiedy to Polskie serce w Londynie biło w bardzo specyficzny sposób i wśród bardzo specyficznych osób. Mama moja, mimo że jest 1964 rocznikiem, według mnie urodziła się, jeżeli nie w II RP, to na pewno w jej duchu i dlatego też moje rodzeństwo i ja mówimy po polsku. Moi Polscy dziadkowie obydwoje umarli jeszcze nim się urodziłem, więc nie mieli wpływu na wychowanie moje ani mego rodzeństwa.
To w stu procentach Mamy zasługa, że chciała nam przekazać Polskość, którą jej rodzice przekazali, i jestem jej za to wyjątkowo wdzięczny. To wielki skarb.
12735705_1101742309887720_1091227340_n
Zdjęcie z dzieciństwa
Czy pamiętasz, jakie techniki stosowali Twoi rodzice, abyś stał się wielojęzyczny? Czy nauka języków wiązała się z poznawaniem kultury?
Mój ojciec mówi tylko po angielsku, więc tylko po angielsku do nas mówił; tu nie było żadnego wyboru. Wychowywaliśmy się w Anglii, co też oczywiście pomaga z nauką tego języka. Mama za to miała wybór i chwała jej za to, że wybrała polski. Mówiła i mówi do dzisiaj do nas po polsku i tylko i wyłącznie po polsku. Kazała mówić do siebie z rodzeństwem po polsku i to do dzisiaj zostało; nigdy nie przeszliśmy na inny język i myślę, że to jeden z głównych powodów, dla których nasz polski jest na poziomie, na którym jest. Kolejną techniką, jeżeli tak to można nazwać, było czytanie nam klasyki polskiej literatury wieczorami zamiast telewizji lub PlayStation, a jak byliśmy wystarczająco duzi, to już sami czytaliśmy. Innym dużym elementem nauki było oczywiście wysyłanie nas do polskich szkół sobotnich, które nam dały podstawy pisania po polsku. Ciekawostką jest to, że chodziliśmy do francuskich szkół od przedszkola.
Dyrektor szkoły, martwiąc się, że będziemy mieli bałagan w głowie, że nie damy sobie rady z wielojęzycznością i że polski do niczego nie służy, próbował przekonać Mamę, żeby do nas nie mówić po polsku ani nas nie wysyłać do polskiej szkoły w sobotę. Na szczęście mama go nie posłuchała.
Czy w procesie dorastania kiedykolwiek protestowałeś przeciwko mówieniu po polsku? Czy był kiedyś taki moment, że chciałeś być jednojęzyczny?
Nie było momentu w życiu, w którym chciałem być jednojęzyczny, ale przyznam, że miałem pewien bunt przeciwko „polskości”. Trzeba pamiętać tu trzy rzeczy: po pierwsze urodziłem się w Anglii i mam ojca który nie jest Polakiem. Po drugie kontekst tego czasu; jak byłem nastolatkiem, Polska dołączyła do Unii i był olbrzymi napływ Polaków do Anglii pracujących jako sprzątaczki, nianie, pracownicy budowlani lub hydraulicy. Po trzecie, chodziłem do prywatnej francuskiej szkoły i byłem jedynym Polakiem, a rodzice rówieśników często zatrudniali Polaków.
Jako nastolatek ciężko jest być „innym”: człowiek chce być częścią grupy, a było to trudne gdy wytykano mi polskie pochodzenie oraz gdy nazywano mnie „le Polak”, co komplementem w ich ustach stanowczo nie było.
Ten bunt się skończył stosunkowo szybko, ponieważ zamiast uciec od „polskości” postanowiłem ją „skonfrontować”: a odkrycie polskości, to był dla mnie przełom i natychmiastowy powód do dumy. Historia Polski to historia według mnie przede wszystkim wierności; wierności do Boga, do Ojczyzny i do pewnych ideałów. Odkrycie, ile kosztowała wolność i to, że dzisiaj w Polsce się mówi po polsku, a walutą jest złoty, utwierdziło mnie w tym, że od Polski nie mam prawa się odwrócić; bronienie jej to też bronienie samego siebie ponieważ jestem Polakiem. Atak na Polskę, jej historie, tradycje lub po prostu jej godność to i atak na każdego Polaka; jak pozwalamy, by nią poniewierano, to pozwalamy na to by nami Polakami poniewierali. Żeby zdobyć szacunek na Wyspach, musimy nauczyć się szacunku do samych siebie oraz większej wiary w naszą własną wartość. Natomiast bunt przeciwko wstawaniu rano w sobotę, żeby iść do polskiej szkoły się nigdy nie skończył, ale ogólnie rzadko komu do jakiejkolwiek szkoły chce się iść, jak się jest nastolatkiem chyba 🙂
Wspomniałeś, że Mama wymagała od Ciebie mówienia do niej po polsku, a także rozmawiania w tym języku z rodzeństwem. Czy zawsze jej słuchaliście?
Ogólnie to tak; jakoś nienaturalnie to brzmi, jak rozmawiamy w innym języku, mimo że Mama też mówi płynnie i po angielsku i po francusku. Przy stole zdarza nam się często nie zauważać, że przechodzimy z angielskiego na polski, mimo że ojciec nie mówi tym językiem.
Moje dzieci urodziły się, a teraz wychowują w UK i jako, że mój mąż jest Anglikiem, ja jestem ich głównym źródłem języka polskiego. Są w mojej opinii w pełni dwujęzyczni, ale często zastanawiam się, czy podejmą trud przekazania języka polskiego swoim dzieciom, a moim wnukom. A jakie Ty masz plany w tym względzie?
To jest trudna kwestia bardzo. Na Wyspach rodzi się około 20 tysięcy polskich dzieci rocznie i zawsze mnie to zastanawia czy będą mówiły po polsku i czy kiedyś powrócą do Ojczyzny. Według mnie, niestety mimo świetnej pracy polskich wychowawców w polskich szkołach sobotnich, następuje powoli zatracenie całego pokolenia Polaków bez żadnego przelewu krwi. Dzisiaj, jeżeli się nic nie zmieni, to nie uratujemy tego pokolenia; rząd powinien się zająć szerokimi akcjami propagowania Polskiej nauki w środowiskach polonijnych i oferować możliwości powrotu. Izrael w tej kwestii na przykład sobie świetnie radzi, więc jest to możliwe, ale trochę zbaczam z tematu. Planuję przekazać moim dzieciom język polski wraz z patriotyzmem polskim.
Język polski bez polskości to tylko narzędzie, ale połączony z miłością do ojczyzny to prawdziwy skarb.
Wiem, że pytania są bardziej o językach aniżeli o patriotyzmie, ale w przypadku emigrantów, ich dzieci lub wnuków, wydaje mi się, że ciężko mówić z entuzjazmem o języku przodków jeżeli się do niego nie ma dużej miłości, dlatego też tak mieszam te dwa tematy.
Wspomniałeś, że oprócz języka polskiego i angielskiego posługujesz się również francuskim i włoskim. Czy czasem języki mieszają Ci się, przeplatają? Czy wolisz używać danego języka do mówienia na określony temat, w stosunku do określonych osób, do pisania?
Zdarza mi się, że nieświadomie tłumaczę powiedzenia z jednego języka na drugi, i wychodzi coś, co dla odbiorcy nieznającego powiedzenia z tamtego języka brzmi absurdalnie, ale, jeżeli chodzi o „mieszanie” języków, to nie. Oczywiście, zdarzają mi się różne zapożyczenia językowe, szczególnie anglicyzmy, ale to się chyba każdemu zdarza w dzisiejszych czasach. Są faktycznie języki, w których wygodniej się czuję w danym temacie: o ekonomii na przykład wolę mówić po angielsku. Jak mam preferencję językową, to są tematy zazwyczaj związane z jakąś konkretną terminologią, której się uczyłem w pewnym języku. Pytanie, które mi jest często zadawane to, w jakim języku śnię: niestety sam na nie nie potrafię odpowiedzieć.
Często obserwuję zjawisko, że osoby wielojęzyczne skuteczniej podtrzymują język przodków niż osoby dwujęzyczne? Czy zgadzasz się z tą obserwacją?
Ta obserwacja wydaje mi się być prawdziwa i mam nawet pewną hipotezę na ten temat: zjawisko to jest pewnie związane z tym, że osoby wielojęzyczne mają spore zainteresowanie językami i są bardzo zdolni w tej dziedzinie, dlatego też być może skuteczniej utrzymują język przodków niż osoba ”tylko” dwujęzyczna.
Z Twojego filmu wiemy, że bardzo dobrze orientujesz się w polskiej historii. Czy podobnie jest z literaturą, kulturą popularną?
Interesuje mnie historia polska, przynajmniej pewne jej dziedziny, bo historia Polski to bardzo szeroki temat. Szczególnie mnie interesują te nowsze karty Polskiej historii. Jeżeli chodzi o literaturę, to niestety nie orientuję się tak dobrze, jakbym chciał. Mam podstawy, ale powinienem więcej czytać polskiej literatury. Jeżeli chodzi o kulturę popularną, to nie mam żadnej wiedzy w ogóle; to znaczy interesuje mnie polskie kino, ale nie wiem czy Wajda, Polański, Kieślowski czy Zanussi zaliczają się do kultury popularnej?
12735548_1101742509887700_1823649643_n
Z bratem Jasiem na festiwalu filmów dokumentalnych w Gdyni
Co skłoniło Cię no nakręcenia filmu “W Poszukiwaniu Ojczyzny”? Jak długo trwały prace nad filmem?
Przyjechałem do Polski po studiach, żeby bliżej się zapoznać z krajem przodków i miałem wielkie szczęście, że poznałem kilku kombatantów podczas obchodów zakończenia Powstania Warszawskiego. Zostałem w bliskim kontakcie z jedną z nich i dzięki temu podczas tego roku poznałem około 120 weteranów. Od czasu do czasu nagrywałem wspomnienia dla samego siebie bez myśli o żadnym filmie. Dopiero po słowach Pani Marii Mireckiej Loryś, która opowiadała o swojej pięćdziesięcioletniej emigracji i tęsknocie do Polski, zorientowałem się, że mam historię do opowiedzenia.
Ta historia to historia urodzenia na emigracji i tego poczucia, że nie do końca wiem, kim jestem.
Gdy zorientowałem się, że mam temat, miałem już wtedy sporo materiału zebranego, który mi się przydał. Moje prace polegały w większości na nawiązywaniu kontaktu z kombatantami, a mój brat Jaś zajmował się aspektami technicznymi.
Czy przez powstanie tego filmu i zdobycie wyróżnienia na VII Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Gdyni jakoś zmieniło się Twoje życie?
Zmieniły się dwie rzeczy: po pierwsze: wiem, kim jestem narodowościowo.
Z urodzenia jestem częściowo Polakiem. Z wyboru jestem stuprocentowym Polakiem.
Tą świadomość nabrałem właśnie poprzez rozmowy z weteranami, a szczególnie dzięki Pani Lidii Lwow Eberle, ps „Lala”. Pani Lidia, mimo że jest Rosjanką z urodzenia, to czuje się Polką: była w AK, w V Brygadzie Wileńskiej i do samego końca była u boku Majora Łupaszki. Po drugie, siłą rzeczy po tylu godzinach spędzonych z naprawdę wyjątkowymi ludźmi, ludźmi którzy maja kilkadziesiąt lat więcej niż ja, wydaje mi się, że jestem bardziej dojrzały. Moje rozmowy z kombatantami nie były tylko o Polsce, wiele rozmów dotyczyło po prostu życia, a słuchając osób starszych człowiek może się naprawdę wiele nauczyć.
Ostatnie pytanie jest dla mnie ważne ze względów zawodowych. Jak wiesz, jestem logopedą dzieci dwujęzycznych i interesują mnie m.in. kwestie związane z wymową. Czy uważasz, że uzyskanie natywnego akcentu jest ważne u osób wielojęzycznych?
Tak szczerze, to się nigdy nad tym nie zastanawiałem, mimo że wiem, że jak ja mówię po polsku, to mam inną intonację od Polaków urodzonych i wychowanych w Polsce, ale jakoś nie przeszkadza mi to. Ciekawy jestem, na ile to możliwe zdobyć „natywny akcent”? Na przykład Józef Korzeniowski lub Joseph Conrad, nauczył się angielskiego w wieku 20 kilku lat i, mimo że był wybitnym angielskojęzycznym pisarzem, nigdy się nie pozbył swojego akcentu. Dla mnie osobiście najważniejsza jest umiejętność sprawnego komunikowania.
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Macie refleksje po przeczytaniu tego wywiadu? Zachęcam Was do dzielenia się nimi w komentarzach 🙂

 

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej.