“Jestem szczęściarą” – dwujęzyczność a niedosłuch


anna wysocka

Anna Wysocka Leicester 10 Maj 2015 r.

Zapraszam do przeczytania wywiadu z Anią, która pomimo niedosłuchu oraz przejścia przez typowy bunt nastolatki osiągnęła pełną dwujęzyczność. Obecnie Ania studiuje w języku angielskim i to ten język u niej dominuje. Znajduje jednak jeszcze czas na pracę w szkole polskiej. Wszyscy rodzice dzieci dwujęzycznych mogą czerpać z doświadczeń Ani i jej rodziny.

Dziękujemy za Twoją historię, Aniu 🙂

Czy może się Pani krótko przedstawić?

Nazywam się Anna Wysocka. Mam 20 lat. Pochodzę z Kujawsko -Pomorskiego, z miasta Włocławek.

Do Anglii przyjechałam 8 lat temu w lipcu 2007 roku wraz z rodzicami i rodzeństwem, żeby prowadzić życie w miarę stabilnie.

Obecnie jestem studentką w collegu Gateway. Studiuję chemię, fizykę oraz biologię. Moim celem jest pracować w szpitalu lub pracować ze zwierzętami jako weterynarz.

W soboty pracuję w Polskiej Szkole Leicester, gdzie prowadzę wraz innymi paniami najmłodsze przedszkole, oraz pomagam w przygotowywaniu do matury AS /A-level z języka polskiego.

Podjęłam pracę w Polskiej Szkole, ponieważ najpierw sie tu uczyłam, aby podnieść kwalifikacje i z tego przeszłam na pracę tuż po maturze. Od zawsze kochałam małe dzieci jak i starsze też. Zawsze od młodego wieku, otrzymywałam kontakt z małymi dziećmi, opiekując się nimi lub spędzając razem czas.

Także chciałabym, aby moli rodzice byli ze mnie dumni, szczególnie mama, ponieważ mama jest z zawodu polonistką, uczyła w Polsce języka polskiego.

Kiedy zdiagnozowano u Pani niedosłuch? Czy otrzymywała Pani terapię logopedyczną w Polsce i w UK? Jeżeli tak, to jak może Pani je porównać?

Mój niedosłuch zdiagnozowano w wieku od 2 do 4 lat. Pierwsza osoba, która to zauważyła to moja babcia. Był to niedzielny poranek, tak jak zwykle o 11 z babcia poszliśmy do kościoła. W czasie mszy babcia mnie zawołała, abym podeszła do niej i wymówiła proste słowo ”Ola’ – to imię nosi moja ciocia. Kiedy wymówiłam, babcia bez zastanowienia stwierdziła, iż mam problemy wymowy końcówek słów. Postanowiła mnie zabrać na badania do lekarza audiologa, gdzie lekarze sprawdzają słuch. Niestety nie mam pojęcia i możliwe, że nie pamiętam, gdzie byli rodzice w tym czasie, być może w pracy lub na pewno inne plany. W tym czasie babcia dostała ostateczną odpowiedź: “Pańskie dziecko ma niedosłuch”.

Terapię logopedyczną, otrzymywałam zaraz od przedszkola, w moim mieście znajdowała się niemała przychodnia wraz z lekarzem po prawej stronie, a po lewej była terapia logopedyczna. Tam uczęszczałam do 10 lub 12 roku życia. Oraz w szkole podstawowej od zerówki do zakończenia tam nauki. Praktycznie całe życie uczęszczałam do logopedy w Polsce. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że dzięki takim ludziom, którzy podejmują ogromne wyzwanie zawodu logopedy, jest możliwy ogromny sukces dla dziecka jak i dla dorosłej osoby. Osoba taka jak ja, i na pewno inni ludzie, którzy uczestniczyli w zajęciach u logopedy, do dzisiaj są w stanie powiedzieć  o wiele więcej niż bez logopedy. Te terapie są kluczem sukcesu dla dziecka, ponieważ to uświadamia, że dziecko z niedosłuchem ma także szanse pięknie mówić tak po polsku jak i po angielsku, tak jak każdy pełnosprawny człowiek. To daje ogromną satysfakcję oraz mnóstwo radości z komunikowania się z rodziną oraz z rówieśnikami. Gdyby ktoś mnie zapytał o poradę:

“Od razu do logopedy, jak najszybciej, dziecko załapie wymowę i osiągnie wspaniały sukces”.

Natomiast w UK, nie otrzymywałam logopedy, ale miałam wsparcie w szkole. Tam miałam zajęcia przez pierwsze trzy miesiące z panią Ann, która uczyła mnie podstawowego języka angielskiego, jak czytanie, pisanie, liczebniki oraz alfabet. To wymagało ogromnego wysiłku od nauczyciela, ale także ode mnie, nie było łatwo- tak jak się mawia “początki są trudne”.

Na temat różnicy nie bardzo mogę się wypowiedzieć, ponieważ w UK nie posiadałam logopedy.

Kiedy po raz pierwszy zetknęła się Pani z drugim językiem? Jakie towarzyszyły temu odczucia?

Z językiem angielskim po raz pierwszy zetknęłam się w szkołach w Polsce, przedmiot jako drugi język. Niestety jak wszyscy wiemy, w Polsce jest trudno się nauczyć tego języka, gdyż tam mówimy po polsku codziennie.

“Czułam się, jakbym była na innej planecie.”

Dopiero kiedy przyjechałam do Anglii, uświadomiłam sobie, co to znaczy posiadać drugi język. Odczucia były ogromne. Pierwsze, co pamiętam, to słyszenie obcego języka wokół mnie było mi bardzo obce. Czułam się, jakbym była na innej planecie, tak jakby przypomnienie bycia niemowlakiem, który nie rozumie do końca, co się dzieje. To uczucie nie da się opisać, to był znak, że to jest ten czas, aby nauczyć się języka angielskiego.

Czy uważa Pani, że było Pani ciężej przyswoić drugi język w porównaniu do osób z prawidłowym słuchem? Czy może fakt bycia osobą dwujęzyczną nie wpłynął na Pani funkcjonowanie i przeżywałaby Pani takie same trudności żyjąc tylko w jednym języku?

Według mnie, osoby z niedosłuchem tak jak, maja w 100% ciężej niż osoby ze sprawnym słuchem. Dlaczego? Dlatego, że dziecko nawet w ojczystym języku, nawet jak to będzie jedyny język dziecka, zawsze będzie miało ciężej niż rówieśnicy czy rodzeństwo. Z mojego doświadczenia z Polski uczyłam się wolniej niż moje młodsze rodzeństwo, bo też bywało, że mój brat młodszy ode mnie o 3 lata, potrafił mówić lepiej niż ja. A to dlatego, że lepiej łapał słowa, wyraźniej, co powoduje, że jest w stanie wymówić wyraźniej, a dziecko z niedosłuchem słyszy słabiej, to zanim złapie słowo, rodzic musi wypowiedzieć kilka razy, nawet gdyby to było 10 razy, ważne żeby dziecko próbowało. Na tym to polega, aby dążyć do sukcesu. Tak samo mi było trudniej złapać język angielski niż moje rodzeństwo.

To nie jest tylko tak, że młodszy szybciej się nauczy obcego języka niż starszy, bo z drugiej strony ja doświadczyłam, że osoby z drugim językiem i do tego niedosłuchem doświadczają jakby blokady. Ta blokada powodowała, że bałam się jakiekolwiek słowo wypowiedzieć, bo bałam się, że moi rówieśnicy lub ktoś się ze mnie wyśmieje. Niestety tak bywa, dlatego zawsze dajcie sygnał, że będziecie dzieciom, młodzieży oraz dorosłym powtarzać, dla nas świadomość, że chcecie z nami się komunikować i powtarzać w razie potrzeby to ogromna przyjemność.

“…jakbym przechodziła to samo wyzwanie po raz drugi…”

Oczywiście, że wpłynęła na mnie dwujęzyczność, ponieważ miałam wrażenie, jakbym przechodziła to samo wyzwanie po raz drugi, co nie było łatwe, ale dzięki logopedzie i wsparciu w szkole, udało mi się opanować wymowę w obu językach.

Czy pamięta Pani moment w swoim życiu, w którym język angielski zaczął dominować?

Tak, oczywiście, że pamiętam. Pamiętam dokładnie, w wieku dojrzewania, dostałam taki jakby sygnał że cos się zmienia. Cos nie tak. Jako nastolatka w wieku 14-17 lat, próbowałam wciąż nowych rzeczy, odkrywałam i dobre i złe momenty w życiu, a w tym mi się wkradnął język. Z tym, że zaczęłam także myśleć po angielsku. To dla mnie było nowe odkrycie.

“Jako nastolatka, często się buntowałam.”

Pamiętam, że porównywałam moje języki, czyli balans miedzy polskim, a angielskim. Zauważyłam, że zaczynam używać języka angielskiego więcej niż polskiego. I tu był sygnał STOP. Jako nastolatka, często się buntowałam. Wprowadziłam język angielski do rodziny. Jak wiadomo, u nas panowała polska tradycja oraz atmosfera i tacie się to nie spodobało. Po kilku buntach i próbach ojciec postawił na to ze w domu mówimy językiem polskim, aby tego języka nie zapomnieć.

W tym burzliwym, choć przejściowym okresie odmawiała Pani używania języka polskiego. Co spowodowało zmianę Pani nastawienia?

Tak, jak wcześniej już wspomniałam, Ojciec ustalił, że w domu mówimy językiem polskim. Przez jakiś czas było mi trudniej zrozumieć lub zaakceptować, że bez względu na to, co ja mówię lub zaprzeczam, jestem zmuszona do przestrzegania tej zasady. Kiedy wstąpiłam do Polskiej Szkoły, w wieku 16 lat zrozumiałam, dlaczego język polski jest ważny. Zrozumiałam, że nie tylko ja, ale także inne dzieci uczą się języka, aby ich polskość nie zaginęła.

Zaraz po zakończeniu matury z języka polskiego zaczęłam uczyć dzieci w szkole, na początku prowadziłam zajęcia dodatkowe z plastyki, a teraz prowadzę z paniami najmłodsze przedszkole w wieku 3-4 lata oraz pomagam najstarszym uczniom w przygotowaniach do zdawania matury. Powtarzałam dzieciom tak samo, jak mój ojciec. I miałam zaszczyt podzielić się moim doświadczeniem z dziećmi, które zadawały mi pytania, czemu się uczą polskiego języka, skoro na co dzień mówimy po angielsku. To był moment dumy, że byłam w stanie podzielić się z moim doświadczeniem.

Kiedy przeszłam do wieku dorosłego po 18 roku życia, zaczęłam myśleć o przyszłości, o rodzinie i dzieciach. No właśnie, dzieci.

“Po raz pierwszy pomyślałam, że polski jest tak ważny dla mnie, bo chcę aby moje przyszłe dzieci także mówiły po polsku.”

Jestem wdzięczna ojcu, za takie złote doświadczenie. Bo dzięki temu utrzymamy polskość także w innych krajach.

Jak rodzice wspierali Pani dwujęzyczność, a jak teraz, jako osoba dorosła, dba Pani o swoje języki?

Wsparcie od rodziców dało mi swobodę i motywację, że, jak rodzicom się udało opanować ten język, to i czemu nie ja? Rodzice starali się, jak mogli. Już wsparcie miałam tuż przed wyjazdem, rok przed imigracją. Dostałam na upominek słownik polsko-angielski. Reakcja do dzisiaj mnie zadziwia, że jako dziecko nie za bardzo wiedziałam, co i jak, do czego słownik jest używany. Tym razem poznałam słownik w obu językach i wtedy tak się zaczęła przygoda, że miałam poczucie, że życie mi się zmieni. Niby tylko słownik, a jaki pomocny, wzięłam go ze sobą do Anglii i uwierzcie bez niego, nie mogłabym w stanie usamodzielnić się, np. w szkole.

“W szkole rodzice nie mogą być wiecznie ze mną, prawda? To wzięłam słownik, mojego nowego przyjaciela :-)”

Moja mama była takim aniołem, i zawsze powtarzała lub uczyła ukradkiem. Dobra technika polecam rodzicom. Zapewne wiecie, że dzieci za bardzo nie lubią się uczyć. Może zamiast tego, nie dawać po sobie znać, że je uczycie. Brzmi dziwnie. Ale moja mama doskonale wiedziała jak. Więc zdradzam tę technikę, która na pewno pomoże wielu, jak i mi pomogła.

Jako dorosła osoba, żeby utrzymać oba języki, podjęłam pracę w Polskiej Szkole, dzięki temu mam możliwości porozumiewania się z dziećmi, jak i pracownikami po polsku. Podkreślam ważną rzecz, że chciałam, aby moli rodzice byli ze mnie dumni, szczególnie mama, ponieważ mama jest z zawodu polonistką.

Inna metodą też również jest Internet. Wchodzę na polskie strony, przez co nigdy nie przestaję czytać po polsku. Telewizja jest mi potrzebna, aby słuch nie zapomniał wymowy oraz dźwięków polskich. Także zamawiam polskie książki przez Internet z Polski, a tym sposobem czerpię swobodę czytania książek w obu językach.

Żeby utrzymywać samodzielnie oba języki, trzeba starać się spędzać czas w obu językach, to znaczy znaleźć czas na obejrzenie po polsku filmu, a później na wypad do miasta z angielskimi znajomymi.

W ten sposób samodzielnie dbam o moją dwujęzyczność.

A teraz czas na odkrycie ostatniego mojego sekretu, czyli najlepsza według mnie metoda. Zapewne większość może już to wiedzieć, ale nie wszyscy mają świadomość jak bardzo to pomaga. Najlepszą metodą opanowania języków są ludzie. No właśnie, czemu?  Kiedy przystąpiłam pierwszy rok do collegu, postanowiłam, że czas zacząć, nawiązać z ludźmi kontakt, tym razem po angielsku. Nie uwierzycie, ale czas tak szybko zleciał, a język znałam coraz lepiej i lepiej i byłam taka szczęśliwa, że w końcu blokady nie mam. Dzięki temu, spędzasz milo dzień jak i uczysz się.

Co sądzi Pani o zalecaniu rodzicom dzieci z zaburzeniami słuchu rezygnacji z dwujęzyczności? Czy jest ono zasadne?

Zalecam, aby rodzice wraz z dziećmi z niedosłuchem, udali się do logopedy już na początku nauki wymowy dziecka. Bardzo proszę, aby Wy jako rodzice poznali wartościowe sposoby osiągniecia sukcesu dla dziecka jak i dla Was. Ta przygoda to niewyobrażalnie wspaniałe momenty, kiedy widzicie, jak dziecko pięknie mówi w obu językach, jak pięknie mówi “Kocham cię, mamo”, “kocham cię, tato”.

Pamiętajcie, że dziecko z niedosłuchem to nie tylko problemy, ale z pozytywnej strony powinnyśmy się cieszyć, że my jako dzieci i rodzicie zostaliśmy wybrani, aby mieć możliwość przeżywania razem z nim takich przygód. Jestem pewna, że nie każdy z nas doświadczy tego, jak dziecko się pochwali: “Mamo, ja umiem powiedzieć już, dziękuję, proszę i przepraszam, a wcześniej nie umiałam. Widzisz mamusiu jak, mi idzie”.

“Powinniśmy też patrzeć z pozytywnej strony, że jesteśmy wybrani, aby przeżywać tę przygodę razem. Przygodę trudną, ale pełną oczekiwań, dumy i wzruszeń.”

Czyli punkt pierwszy logopeda jest  kluczem do osiągnięcia sukcesu.

Chcę, aby wy rodzice, wiedzieli, że dziecko z niedosłuchem i to jeszcze dwujęzyczne potrzebuje czasu i poświęcenia. Nie starajcie się oczekiwać, że Wasze dziecko z niedosłuchem załapie w rok, tylko dlatego, że Wasi znajomymi tak mieli. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne. Jednym potrzeba rok lub dwa, a innym nawet i dłużej. Tu nie chodzi o to, jak długo to zajmuje, nie przejmujmy się, ile to potrwa, bo to tylko zaślepi nasze oczy i nie zauważymy, jak nasze dzieci podstępują małymi krokami, że się uczą dzielnie.  Trzeba sobie dać szansę i dzieciom też.

Rezygnacja z dwujęzyczności nie jest zasadna wręcz przeciwnie. Jeśli ja jako osoba z niedosłuchem potrafię mówić w obu językach i mi się to udało, to czemu innym ma się to nie udać. Czy to znaczy, że ja mogę, a inni nie? No właśnie, a gdzie tutaj jest szansa? Przede wszystkim szansa, nie rezygnujcie, życie nie na tym polega… musimy pokazać dzieciom, że my możemy też się nauczyć dwóch języków tak, jak inne dzieci ze sprawnym słuchem. Nauczymy dzieciom, że to, że nosimy aparaty słuchowe lub mamy niesprawny słuch to nie znaczy, że nie możemy, pokażmy innym, że my też potrafimy.

Czy obserwuje Pani na sobie korzyści wynikające z dwujęzyczności? Czy może czasem dwujęzyczność Pani przeszkadza, np. mieszają się Pani języki?

Tak. Bycie dwujęzycznym zawiera i zalety, ale też i wady. Wyjeżdżając do innego kraju, już w młodym wieku jako dziecko, na pewno doświadczamy, że języki będą tak jakby na wadze, czasami nierówno, albo za nisko, albo za wysoko, ciężko utrzymać balans pomiędzy językami, bo nie jesteśmy w stanie mieszkać w obu krajach, możemy tylko w jednym, ale mówić możemy, w którym języku chcemy.

“Teraz jestem szczęściarą.”

Korzyści są takie, że teraz jestem szczęściarą, że mogę mieć dużo wyboru w wyborze zawodu lub w podróży. Jest to zaleta, że jestem w stanie teraz się komunikować lepiej niż tylko jednym językiem.

Owszem, im dłużej mieszkam w obcym kraju, tym częściej zdarza mi mieszać języki. Nie da się tego uniknąć. Zdarza mi się, że języki mi się mieszają nawet w tym samym czasie. Kiedy mam znajomych Anglików w moim domu, gdzie panuje język polski, to w tym momencie przy rodzicach mówię po polsku, a do znajomych po angielsku. Często jest tak, że podczas rozmowy z Polakami, płynnie mówiąc po polsku, wyskakują też angielskie słowa. Podam przykład. Kiedy rozmawiam z mamą i chcę powiedzieć, że będę czekać na zewnątrz, mieszam mówiąc: “Mamo będę czekać na outside”. Mieszają mi się, ponieważ są słowa, które są łatwiejsze do wypowiedzenia po angielsku niż po polsku.

Nie przeszkadza mi to, że mi się mieszają języki, ale nie wypada, żeby to było bez przerwy, trzeba umieć panować nad językami. Bo może tak być, że pojedziemy do Polski, i będzie nam głupio, że coś zapomnimy i powiemy po angielsku, szczególnie z osobami starszymi, np. babcia, które nie mają pojęcia o języku angielskim.

Czy w przyszłości planuje Pani mówić do swoich dzieci po polsku?

Tak, jak najbardziej planuję, aby moje dzieci mówiły po polsku, tak jak już wcześniej wspomniałam, ważne, aby moje dzieci pamiętały i wiedziały, że mają korzenie angielskie, ale także i polskie. I, że mogą być dumne ze swoich polskich korzeni.

Czy widzi Pani szansę wykorzystania swojej dwujęzyczności w życiu zawodowym?

Oczywiście, że tak. To jest ogromny plus. Oba języki się przydadzą praktycznie wszędzie, w szpitalu, gdy jakiś pacjent nie rozumie lub w czasie wypadku będzie wygodniej mówić po polsku, to już mam zaletę, że będę potrzebna. Przyda się także w zawodach takich jak tłumacz, lekarz, nauczyciel, policjant, adwokat i inne. Jestem zaszczycona, żeby mieć taki duży wybór. Aż się uśmiech robi na twarzy.

“Bycie dwujęzycznym to jest ogromna satysfakcja.”

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *