Dziecko dwujęzyczne – zjawisko dynamiczne 7


WP_20130906_007

 

Dziecko dwujęzyczne nigdy nie stoi w miejscu, co dowodzi, jak bardzo dynamicznym zjawiskiem jest dwujęzyczność. Jak zwykle doświadczenia naszej dwujęzycznej rodziny potwierdzają tę teorię.
Jako logopeda jestem pod wrażeniem zmian językowych, jakie zwykle następują u Talkusi i Pynia podczas wakacji. Jest to czas odpoczynku od pełnoetatowej, angielskiej szkoły, a także corocznego wyjazdu do Polski. Pamiętacie moją pracę nad polską wymową Talkusi? Operowała jednouderzeniowym [r] oraz zmiękczonymi głoskami szumiącymi, co cierpliwie starałyśmy się korygować za pomocą tradycyjnych metod logopedycznych. Efekty były średnio satysfakcjonujące, a czas nie zawsze pozwalał na regularne ćwiczenia. Już zaczynałam myśleć “no cóż, szewc bez butów chodzi”, gdy po sześciu tygodniach wakacji moje wprawne ucho zauważyło, że wymowa Talkusi znacznie się poprawiła. Jak to się stało? Otóż zadziałała tu zasada propagowana przez wielu badaczy dwujęzyczności: przy trudnościach występujących tylko w słabszym języku najlepsze efekty terapeutyczne osiąga się przez:
  1. zwiększenie kontaktu z tym językiem (brak szkoły angielskiej i czas spędzony głównie pod moją opieką, na zabawie po polsku z bratem oraz wizyta w Polsce)
  2. porównywanie obu języków (dzieci mają do niego naturalną skłonność, a ja dodatkowo często poruszałam ten temat)
Poprawa w zakresie języka polskiego Talkusi widoczna jest również w słownictwie. Nagminnie dawniej nadużywanie słowa “robić”, wynikające z lenistwa (nie chciało się szukać w pamięci bardziej szczegółowego słowa) lub będące objawem wpływu języka angielskiego nie pojawia się już prawie nigdy. Czyli nie słyszę już:
  • zrób mi włosy (do my hair) zamiast uczesz mi włosy
  • zrób mi mleko (do my milk) zamiast polej mi mlekiem płatki
  • zrobię sobie krem (do my cream) zamiast posmaruję się kremem
Jak Wam się wydaje, czy te, w miarę naturalnie brzmiące po angielsku struktury, są poprawne w języku polskim? Moim zdaniem zastosowanie bardziej konkretnych czasowników brzmi o wiele bardziej “po polsku” i bardzo się cieszę, że Talkusia zaczęła ich używać.
Wniosek z naszych wakacji jest taki, że dominacja językowa u Talkusi przechyliła się nieco w kierunku języka polskiego, choć uważam, że był to czas zbyt krótki by zdetronizować język angielski. Talkusia stała się więc osobą dwujęzyczną bardziej “zrównoważoną”, co zawsze było moim celem (patrz post o korzyściach intelektualnych dwujęzyczności).
Teraz rodzi się pytanie. Skoro dziecko dwujęzyczne jest tak bardzo podatne na zmiany w jego środowisku językowym, to, czy teraz, po powrocie do angielskiego życia szkolnego, te wszystkie pozytywne zmiany w języku polskim Talkusi się cofną? Czekam na Wasze refleksje.

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

7 thoughts on “Dziecko dwujęzyczne – zjawisko dynamiczne

  • aniukowepisadlo

    Bardzo ciekawe…U nas nie było “robić” ale były bardzo długie pauzy, które czasem doprowadzały mnie do obłędu. To głównie u Jasia, na przykład: “mamo podaj mi yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy….” I podczas wakacji te pauzy stawały się krótsze i zaczęły znikać. Podczas wakacji Jasiek zaczął też mówić do mnie prawie cały czas po polsku. Jak na razie nic się nie zmieniło – YYyyyyyyyyy się nie pojawia i Jasiek mówi do mnie po polsku. Nie mam jednak złudzeń co do tego, że to się zmieni wkrótce…niestety. A może nie! I tego sobie i tobie życzę!

  • Anonymous

    Moja pociecha ma 3,5 roczku chodzi do przedszkola , tez jak cos mowila i brakowalo jej slow to byla pauza i Mmmmmmmm mmmmm po wakacjach w pl pauzy sa ale krotsze a mmmm pojawia sie b zadko . B sie balam myslalam moze ze mala zaczyna sie jakac ./ Powodzenia zycz

  • Anonymous

    Witam,
    Moje dzieckO ma 3latka i od tygodnia zaczęła sie straszliwie jakac 🙁
    Jej pierwszym językiem od urodzenia był angielski i w trochę mniejszym stopniu polski . Pol roku temu przenioslysmy sie na trochę do Polski i zapisałam córkę do Trxy jezycznego przedszkola ( polski, angielski i hiszpański ) .
    Córkę wszyscy nauczyciele wychwalaja ze ma super smykałkę do języków i ze po pol roku normalnie już operuje hiszpańskim a po polsku dogonila prawie rówieśników .
    I nagle jąkanie typu
    Początek zdania aaaaaaaaaaaaaaaa może to trwać spokojnie do 30 s ze już mała nawet nie kończy zdania ponieważ jest chyba na to za bardzo zmęczona 🙁
    Jakac może sie także w środku zdania nie tylko na początku i w angielskim i w polskim
    W przedszkolu nic znaczącego
    Sie nie wydarzyło po rozmowie z córka i z nauczycielami – dzieci nie dołączają a wręcz zajmują sie trochę młodszymi i nowymi dziećmi w grupie ( córka przeszła z młodszej do starszej grupy z tymi samymi nauczycielami natomiast innymi dziećmi ) oraz mój mąż odwiedza nas razie miesiącu na tydzień ponieważ tam gdzie pracuje ma super zarobki więc nie mógł sie przenieść z nami do Polski na rok .
    Czy takie zachowanie córki jest normalne ?
    Z góry dziękuje