Dwujęzyczne dziecko uczy się czytać – przystosowywanie łatwo dostępnych materiałów do nauki czytania 2


Rodzice moi i mojego męża skrupulatnie przechowali nasze zabawki z dzieciństwa. Dzięki temu podczas odwiedzin dziadków w Polsce moje dzieci mogą pojeździć na świetnie zachowanym rowerku marki Pinio, pobawić się lalką typu bobas oraz delikatnie podrdzewiałym wózkiem. Pynio odziedziczył po Tacie bogatą kolekcję metalowych aut Matchbox i wciąż w zadziwienie wprowadza go tak rzadko spotykany dziś napis “Made in Britain”. Mamy również gry planszowe i elektroniczne oraz niektóre nasze ubrania z tamtych lat. Wspaniale jest móc pokazać swojemu dziecku swoją ulubioną sukienkę z dzieciństwa. Ba, Talkusia uwielbia te “antyczne” ubranka przymierzać mimo komunistycznej szarości niektórych z nich! Śmiesznie prymitywne wydają się teraz gry elektroniczne z lat 80, którymi kiedyś bawił się mój mąż, a których ja wcale nie miałam.
Często opowiadamy z mężem naszym dzieciom o tym, jak różne było nasze dzieciństwo. Jak wzrastający na Zachodzie tata wydawał się mieć wszystko, popijał colą hamburgery, wyjeżdżał do Grecji na wakacje, choć cały czas wraz z rodziną żył w paraliżującym strachu przed wojną nuklearną. Jak dojrzewająca w komunistycznej Polsce mama, potrafiła cieszyć się każdym wystanym przez rodziców w kolejce drobiazgiem i jak cudownie i niewinnie spędziła dzieciństwo w M2. Jak wielką radość sprawiała jej zabawa na placu zabaw przed blokiem i coroczne wakacje w Kołobrzegu. Dzięki przepięknie zachowanych na strychach naszych rodziców “skarbom” naszego dzieciństwa wspomnienia te stają się dla naszych dzieci jeszcze bardziej żywe.

Jednak chyba najbardziej wdzięczna jestem rodzicom i teściom za przechowanie naszych książek i czasopism z dzieciństwa. Dziś chciałam napisać o tym, jak postanowiłam tchnąć nowe życie w stare książki, z których uczył się czytać mój mąż. Postaram się Wam udowodnić, że bez znajomości nowoczesnych czy modnych metod można w domu skutecznie nauczyć dzieci czytać i pisać po polsku, naśladując strategie stosowane w regularnej szkole naszego dziecka. Jest to moim zdaniem świetny pomysł, gdyż zapewnia dziecku ciągłość i możliwość stosowania tych samych zasad podczas czytania w obu językach.
Wspominałam już w zakładce Nauka czytania i pisania, że najważniejszą pomocą, z jakiej korzystam na naszych domowych lekcjach języka polskiego jest Elementarz. Ale, jak wszyscy wiemy, dzieci potrzebują urozmaicenia i uwielbiają nowości, więc zaczęłam sama tworzyć książki do nauki czytania po polsku (więcej o nich tu). Dziś kolejny pomysł, tym razem o wiele mniej pracochłonny.
przed
po
Potrzebujemy lokalnie dostępne książeczki do nauki czytania w języku kraju, w którym mieszkamy oraz samoprzylepne karteczki typu Post it. Oczywiście nie muszą to być książeczki Ladybird ani inne antyki, te ja akurat miałam pod ręką. Książeczki współczesne np. z serii Phonics, nawet z lokalnej biblioteki (karteczki nie pozostawiają przecież śladów) też świetnie się nadają. Ja tak zakrywam angielskie napisy moimi karteczkami z polskimi nazwami. Pynio nabrał tak nowego zapału do czytania!
efekty
Zabawa tą oklejoną przeze mnie książeczką zainspirowała Pynia do kontrastowania i porównywania nazw w obu językach. Po prostu nie mógł się powstrzymać przed unoszeniem karteczek, aby sprawdzić, czy mamusia dobrze przetłumaczyła 😉 Z radością samodzielnie spostrzegł, że wyrazy w obu językach różnią się długością (angielskie są przeważnie krótsze). W ten sposób nieświadomie rozwijał swoją świadomość metajęzykową, czyli umiejętność mówienia o języku.
Pynio jest bardzo inteligentnym, a zarazem przewrotnym chłopcem i w trakcie czytania szybko zorientował się, że zabawa polega na nazywaniu obrazków. Wtedy przestał się wysilać odczytywaniem napisów i zaczął zgadywać. Jednak mamę Pynio ma równie przebiegłą! Zaczęłam więc zamieniać niektóre karteczki między sobą, a inne pozostawiłam na miejscu. Pynio na każdej nowej stronie miał za zadanie odczytać napis i, albo się zaśmiać “jak to się mama pomyliła”, albo mamę pochwalić, że tak dobrze podpisała obrazek. Bardzo się wczuwał w tę rolę 🙂
Kolejną zabawą z wykorzystaniem oklejonej książeczki może być wybieranie i samodzielne naklejanie karteczek obok właściwego obrazka. Jak widać polskie napisy zawierają również przymiotniki, gdyż odpowiada to poziomowi, na którym Pynio się aktualnie znajduje. Same nazwy byłyby dla niego za łatwe, a do zdań planuję przejść w następnej książeczce. Co ciekawe, widoczne angielskie napisy wcale nie rozpraszały Pynia i nie “przełączały” go na angielski. Cieszył się, że może przeczytać to samo w dwóch językach.
Czekam na Wasze relacje z oklejania książeczek polskimi napisami. Dobrej zabawy!

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

2 thoughts on “Dwujęzyczne dziecko uczy się czytać – przystosowywanie łatwo dostępnych materiałów do nauki czytania