wymowa dziecka dwujęzycznego


Wymowa dziecka dwujęzycznego. Opisując rozwój mowy mojej córki wspomniałam o zaburzeniach wewnątrzjęzykowych, inaczej intralingwalnych, które nie wynikają z dwujęzyczności i jednakowo często pojawiają się u dzieci jednojęzycznych jak i dwujęzycznych:  Językowa histora Talkusi część szósta. U Talkusi był to pararotacyzm, czyli nieprawidłowa artykulacja głoski r w języku polskim (zamiana na l po szóstym roku życia). Pisałam tu i tu także o tym, jak szybko przebiegał rozwój mowy Pynia w języku polskim, a od momentu pójścia do szkoły zaległości w angielskim nadrabia również błyskawicznie. Pynio uwielbia piratów Mowa Pynia w języku polskim jest bardzo zrozumiała i wyraźna, ma on wręcz czasem tendencję do przesadnego artykułowania niektórych polskich dźwięków. Uwielbia warczące brzmienie głoski r i tak bardzo niecierpliwi się, że nie potrafi jej jeszcze wymówić, że czasem sztucznie próbuje wywoływać u siebie jakieś gardłowe wibracje, które mają przypominać “dorosłe” r. Jest to zabawa bardzo niebezpieczna, gdyż może skończyć się wykształceniem r francuskiego. Dlatego też tłumaczę Pyniowi, że na drżące r musimy jeszcze poczekać i że wraz z przychodzącą z wiekiem naturalną dojrzałością aparatu artykulacyjnego koniec języka sam nauczy się drżeć i “warczeć” przy wymowie r. A jeżeli drżące r samo się nie pojawi do ok. szóstego roku życia, to rozpoczniemy działania logopedyczne, […]

Językowa historia Pynia część piąta – wymowa


7
Ostatnio pisałam w tym cyklu o intralingwalnych, inaczej wewnątrzjęzykowych zaburzeniach mowy u dwujęzycznych, kiedy obserwowane w wypowiedziach w jednym języku dziecka nieprawidłowości nie mają związku z drugim językiem. Dziś o sytuacji odwrotnej i znacznie bardziej powszechnej u dwujęzycznych, kiedy nieprawidłowości wynikają z interakcji pomiędzy językami, czyli interferencji lub transferu. Nazywamy je zaburzeniami międzyjęzykowymi lub interlingwalnymi. Najczęstszą sytuacją jest, gdy silniejszy język wpływa na słabszy, ale zdarza się też, że transfer jest dwukierunkowy i języki wzajemnie się zaburzają. Używając terminu “zaburzenia” nie chcę tu absolutnie powodować żadnej paniki, gdyż w dwujęzycznym rozwoju są to sytuacje całkowicie normalne. Termin “zaburzenia” powstał przez porównywanie mowy osób dwujęzycznych do jednojęzycznych norm, od czego badacze już odeszli, ale stara terminologia pozostała. Obecnie uznaje się, że dwujęzyczni funkcjonują w dwujęzycznym środowisku i to jego wymagania muszą spełniać, więc również normy dla nich powinny być dwujęzyczne. A w praktyce dwujęzyczna norma oznacza to, że w przynajmniej jednym języku z repertuaru osoby dwujęzycznej zwykle w pewnym momencie będziemy obserwować ślady drugiego, jak np. “obcy” akcent. U Talkusi zaburzenia międzyjęzykowe w języku polskim zaczęłam zauważać po około dwóch latach od pójścia do angielskiej szkoły. Najbardziej widoczne były one w warstwie dźwiękowej w artykulacji głosek szeregu szumiącego: [sz], [ż], [cz], […]

Językowa historia Talkusi część siódma – "zangielszczone" głoski